Bez kategorii Planowanie treningów

Jakie aktywności z psem można i warto planować?

jak planować pracę z reaktywnym psem

Wiele osób nie uprawiających sportu z psem dla jego esencji: samodoskonalenia się według najbardziej wyśrubowanych kryteriów, często ma dylematy czy planowanie aktywności z psem, treningu jest im w ogóle potrzebne?

Dzienniki treningowe cieszą się największą popularnością wśród amatorów psich sportów, ale są też przecież osoby prowadzące własne dzienniki BUJO (czyli Bullet Journal, analogowy system planowania stworzony przez Rydera Carolla), w których zamieszczają tzw. psie strony. Ten wpis skierowany jest właśnie do nich lub dla osób, które w sumie chciałyby jakoś monitorować to co robią wspólnie z psem, ale nie do końca wiedzą jak i czy w ich przypadku ma to sens.

 

 

PLANOWANIE TRENINGU Z PSEM MA SENS NIEZALEŻNIE OD TEGO NAD CZYM PRACUJESZ.

 

Planowanie to taki przyjemny obszar pracy, w który możesz włączyć każdą aktywność z psem, jaką sobie wymarzysz. Co więcej, możesz planować niezależnie od tego z jakim trenerem pracujesz. Planowanie nie narzuca technik, decyzji handlingowych, schematów postępowania. Po prostu pomaga dobrze zarządzać teamem ludzko-psim i realizować obrane cele.

Zacznijmy od tego, że w mojej nomenklaturze, każdy rodzaj pracy z psem jest treningiem. Kiedy więc ktoś pracuje nad reaktywnością na smyczy, oducza psa pogoni za samochodami czy skakania po obcych osobach albo ćwiczy spokój przy dziecku: robi trening. Czasem, wymiennie napiszę, że pracuje z psem. Po prostu, traktuję każdy rodzaj wspólnej aktywności jako trening, ponieważ to pozwala mi zauważać, że wymaga on regularnej aktywności i podnoszenia sobie poprzeczki, że w tym co robię mam cel i chcę dążyć do relizacji go. 

Niezależnie od posiadanego doświadczenia w szkoleniu psa, często patrzymy na to co robimy wrażeniowo, emocjonalnie. Tak właśnie obecnie postrzegam swoje poranne bieganie z Zen. Żaden ze mnie maratończyk, na razie nawet nie mam wygórowanych ambicji typu: biec 40 minut i nie umrzeć. Bieganie to dla mnie nowa aktywność, nie działam więc nawykowo, tylko trochę boksuję się ze sobą podejmując tą najtrudniejszą poranną decyzję: tak, wychodzę z domu. Ponieważ wyjście kosztuje mnie sporo wysiłku (nie jest nawykiem), to mimo, że truchtaliśmy po lesie dopiero kilkanaście razy, mi wydaje się już, że minęła cała wieczność i jestem zdziwiona widząc dopiero szesznastą fajkę odhaczoną w dzienniku nawyków. Jak żyć? 🙂 Lubię twarde dowody (np. Te swoje odhaczone dni, kiedy trening się odbył), bo one natychmiast ściągają mnie na ziemię. Patrząc na dziennik nawyków przestaję mieć wybujałe fantazje o swojej świetnej sportowej kondycji i nie oczekuję od ciała, że poniesie mnie na drugi koniec świata.

Jak spojrzeć na to w kontekście życia z psem? Widząc, że przez ostatnie 13 dni trenowałaś przechodzenie koło płotu z psem sąsiada pięć razy, nie dziw się, że widać poprawę, ale nie jest doskonale!!! Oczywiście, trzeba zostawić tu sobie przestrzeń na kilka pytań dotyczących tego, co i w jaki sposób robię z psem, czy moja praca jest efektywna, skuteczna, czy mogę coś poprawić? Postęp nie ma końca, idziemy do przodu albo się cofamy i przepraszam, że do zilustrowania tego hasła użyłam nieszczęsnego psa za płotem, co nie wymaga może wielkiej finezji, ale obrazuje, że KAŻDA JEDNA RZECZ WYMAGA REGULARNEJ PRACY I CZASU. Nie ma się co oszukiwać (a same zastawiamy na siebie tą pułapkę), że po kilku wyjściach na krzyż sytuacja ulegnie diametralnej poprawie. Chyba, że akurat pracujemy nad problemem, który wymaga… Zmniejszenia ilości treningów, bo takie sytuacje też się zdarzają.

 

 

Ok, pracuję nad spokojnym chodzeniem na smyczy, oszczekiwaniem innych psów, wychodzeniem na siusiu na zewnątrz. Jak mam zacząć prowadzić dziennik treningowy?

 

Wydrukuj sobie planery, które wysyłam co miesiąc każdej osobie zapisanej do Zbalansowanej Poczty lub zobacz pełen pakiet, z dodatkowymi kartami, niedostępnymi nigdzie indziej, które są w Balansowym sklepie. Jeśli wybierasz opcję: czytelnik newslettera, to najpierw wpadnie na Twojego maila kalendarz roczny, a po 24 godzinach ten miesięczny wraz z dziennikiem nawyków. Żebyś nie zapomniała od razu podrzucam Ci formularz do zapisu:

 

 

W miejscu na “Twoje notatki” wypisz sobie TRZY NAJWAŻNIEJSZE PRIORYTETY.

Jeśli kupiłaś zestaw planerów w sklepie Balans, to zamiast karty miesięcznej najlepiej będzie gdy wykorzystasz do tego dedykowaną mapę celów. Wtedy w kalendarzu zachowasz miejsce na notatki dotyczące kluczowych dla Was wydarzeń, terminów.

 

Trzy cele to wystarczająco dużo, kiedy zaczynasz pracę. Kiedy się rozkręcisz, wrzucisz więcej i nic się nie stanie, po prostu nie szarżuj na początku, bo nic nie demotywuje bardziej niż czarno-białe dowody, że “nie ogarniasz”. Nawet wtedy, gdy masz do tego pełne prawo.

PS. Dygresja. Wiele początkujących osób jest zaskoczona wprowadzaniem hasła na czynności fizjologiczne. Jak to, da się? Tak, da się. Czy to oznacza, że pies nie załatwi się bez hasła? NIE. Obyś nigdy nie była potworem, który ma takie oczekiwania i który wpieprza się w naturalną komunikację psa (którą jest min. Znaczenie terytorium moczem). We wprowadzaniu hasła siusiu/kupa nie chodzi o kontrolę, ale o to by piesałka zrozumiała, że jej mamuśka jest najszczęśliwsza na świecie, gdy zrzuca balast na zewnątrz, za to niekoniecznie, gdy zdarza się to w domu. Poza tym w sytuacjach typu: podróż pociągiem, autobusem, trening, możesz użyć haseł siusiu/kupa i pomóc, przypomnieć w ten sposób psu o załatwieniu jego potrzeb. ABSOLUTNIE NIE myśleć o tym w kategoriach POZWALANIA na sikanie czy kupę!!!!! A jeśli masz tu jakieś wątpliwości to użyj empatii, wejdź w skórę swojego psa i zastanów się czy lubiłabyś osobę, która pozwala Ci oddychać…?

Ok, koniec dygresji, mamy wrzucone nasze trzy cele na dany miesiąc. Co dalej? Wypełnij swój kalendarz miesięczny. Twój obszar pracy to spacery, wrzuć je więc w swój „rozkład jazdy” miesięczny. Po prostu zaznacz dni i godziny tych najważniejszych spacerów, podczas których chcesz poświęcić Wasz czas na pracę nad kluczowymi problemami. W kalendarzu miesięcznym warto też zapisywać takie rzeczy jak: wizyta u weterynarza, zamówienie jedzenia itd.

Z kolei w dzienniku nawyków umieść te rzeczy, które chcesz wprowadzić na stałe, codziennie (lub prawie codziennie) do swojej pracy z psem. Może to wyglądać tak:

Na zdjęciu widoczny jest też słowniczek haseł, to świetna pomoc dla każdego, kto zapomina języka: np. uczy psa siadać na hasło siad, a oczekuje jego reakcji, kiedy mówi: usiądź ;-))).

W dzienniku nawyków możesz zapisywać nawet takie rzeczy, jak to czy pamiętasz o zabraniu ze sobą saszetki z przysmakami (jeśli Twoim celem jest zabieranie jej ze sobą na każdy spacer, bo często zapominasz, a Twój pies błyskawicznie orientuje się, że nagród za bycie przyzwoitym nie będzie i z dziką radością biegnie za tym gołębiem!).

Na koniec każdego dnia odhaczaj te rzeczy, które udało Ci się wdrożyć. A potem otwórz zeszyt i opisz w nim co konkretnie robiłaś. Ale jak? Czy to wszystko? Nie, to dopiero początek. Ale z tymi narzędziami powinnaś już wiedzieć jak wykonać podstawowe pierwsze kroki.

 

TU ZOBACZ PEŁEN ZESTAW PLANERÓW

You Might Also Like