FCI obedience od kuchni Planowanie treningów

Po co Ci dziennik treningowy? Planowanie treningów z psem.

planowanie treningow z psem

Tytułowy temat to problem, z którym bardzo często zgłaszają się do mnie klubowicze i kursanci. W treningu sportowym czy też jakiejkolwiek innej ukierunkowanej pracy z psem (którą też nazywam treningiem:-) takiej jak spokojne chodzenie na smyczy, socjalizacja, praca nad trudnymi emocjami, bardzo ważne są cechy:

  • systematyczność, która pozwala na postępy
  • świadomość kroków, jakie musimy przejść od punktu A do punktu B
  • świadomość, dokąd właściwie chcemy dojść? Co jest naszym celem?
  • monitorowanie postępów, pozwalające dostrzec te malutkie kroki, które udało nam się wdrożyć. No i od strony czysto technicznej, pomaga podjąć decyzje o kierunku dalszej pracy czyli ułatwia krok kolejny:
  • analizę tego, co faktycznie udało się zrobić

 

Vision without action is a daydream.

Action without vision is a nightmare.

Japanese proverb

 

Te problemy rozwiązuje planowanie i prowadzenie dziennika treningowego. W jednej z książek, którą czytałam na początku swojej drogi z dziennikiem treningowym, autor (Lenny Bassham) dokonał bardzo ważnego rozróżnienia: dziennik to nie pamiętnik. Pamiętnik możemy pisać kiedy chcemy, natomiast dziennik treningowy to pewnego rodzaju zobowiązanie, ponieważ wypełniamy go dzień po dniu.

Dobra, ale ja ćwiczę trzy dni w tygodniu, a nie siedem powiesz. Wtedy, cztery razy w tygodniu w swoim dzienniku warto zaznaczyć, że treningu nie było. Ja w takie dni stawiałam na kartce „X”, a potem zapisywałam już tylko pomiędzy dniami treningowymi ile dni nie ćwiczyłam. Nie polecam minusów, bo minus to konotacje, że czegoś było mało/za mało, a nie lubię, kiedy jakiś znak graficzny sugeruje mi braki ;-))))

Wolę sposoby wspierające przekonanie, że mniej niekoniecznie oznacza gorzej, nawet na poziomie symboli. Dziennik jest dla mnie lustrem tego nad czym obecnie pracuję. Pomaga mi realnie ocenić: co, po co i dlaczego robię w danej chwili. Co w sumie oznacza, że korzystanie z, prowadzenie dziennika treningowego dla dobrych efektów powinno stać się nawykiem, dokładnie takim samym jak pakowanie jedzenia czy zabawek na trening, wyjście z psem na spacer, czy bardziej trywialnie, mycie zębów 😉

habit tracker

To jedna z moich pierwszych list nawyków, z lipca 2013 roku.

 

Czy musi być ślicznie? Nie… 😉 Chociaż może, jeśli zapiszesz się do newslettera. Odbiorcy Zbalansowanej Poczty, którą wysyłam co tydzień, otrzymują ode mnie w prezencie najpiękniejszy zestaw do planowania.

 

planer roczny pies

Balans w planowaniu. Roczny, a nawet trzynasto miesięczny planer możesz otrzymać zapisując się do Zbalansowanej Poczty (newslettera).

 

Po co potrzebny jest dziennik treningowy?

Wyrabiając nawyk prowadzenia dziennika treningowego, wyrabiasz jednocześnie nawyk świadomej pracy z psem, a więc trenujesz częściej. Kiedy trenujesz, rozwija się Twoja motywacja do treningów. Dziennik rozwija Twoją wrażliwość i uważność na to, co dzieje się podczas sesji. W sumie, dobrze prowadzony dziennik treningowy pomaga Ci być kompetentnym trenerem swojego psa. Pisząc regularnie, zaczynasz rozumieć linearność zachowania: znasz jego przeszłość, lepiej widzisz teraźniejszość i wyczulasz się na przyszłość, na to w jaką stronę się ono rozwija. Dzięki temu masz lepszą orientację dlaczego podczas sesji coś się dzieje. Bardziej orientujesz się dokąd zmierzasz i rozumiesz, że prowadzą do tego małe kroki, co z kolei pozwala zmniejszyć frustrację, zwłaszcza przy zachowaniach czy problemach, które są wymagają złożonego działania i są rozciągnięte w czasie.

Skoro czytasz ten artykuł, na pewno chcesz dla swojego psa jak najlepiej. Jednocześnie wiesz, jak ciężko jest jednocześnie WIDZIEĆ zwierzę (dostrzegać co może czuć, skupiać na niuansach jego zachowania), myśleć, co zrobić (jak sprowokować pożądane zachowanie, jak ułatwić psu zadanie, co wzmocnić?), zastanawiać się, jak nauczyć konkretnego zachowania (jakie są kolejne kroki?) i jeszcze w tym wszystkim oceniać, czy podjąć kolejne próby, czy już lepiej odpuścić? W takich sytuacjach naprawdę łatwo o frustrację. Każdy trening to wyprawa w nieznane: czasem za późno zorientujesz się, że jest źle z emocjami albo że powtórek za dużo albo na odwrót, czegoś było za mało. Dlatego wielu początkujących właścicieli (czy też świeżego narybku w nowej dyscyplinie) przechodzi przez różne, trudne stany emocjonalne na początku swojej drogi szkoleniowej. Doceniają i kochają swoje zwierzątko, chcą dla niego jak najlepiej i przez to panicznie boją się popełnić jakiekolwiek błędy w wychowaniu czy szkoleniu. To jak z nowym zeszytem: chcieliby wszystko zapisać na czysto. A najlepiej od razu wykaligrafować. Tymczasem to droga kolejnych prób, złych decyzji, lepszych decyzji, z której powoli powstaje nasze wymarzone zachowanie. W obedience (i jakimkolwiek innym treningu) nie raz zbudujesz wieżę z klocków tylko po to, żeby za chwilę ją przewrócić. Ale kolejne podejście będzie już dużo łatwiejsze od poprzedniego. Sama sesja z celem pomaga skupić się na tym, co jest najważniejsze i z większą wyrozumiałością przyjąć cały dobrobyt inwentarza przydarzający się po drodze.

Dziennik treningowy, przynajmniej na początku Twojej pracy NIE zastąpi prywatnych konsultacji z trenerem. Ale może Cię nauczyć widzieć więcej, więcej rozumieć i podejmować logiczne decyzje w swojej pracy z psem. Do tego, jeżeli pracujesz z osobą naprawdę zaangażowaną w swoją pracę i mającą jakieś pojęcie o planowaniu, to chętnie skorzysta z Twojego dziennika postępów. To dla niej źródło cennych informacji o Waszej współ-pracy. Wspomniany przeze mnie na początku wpisu Lenny Bassham podkreśla, że osobiście pracuje tylko z zawodnikami korzystającymi z dziennika. Myślę, że to powinno być normą, oszczędziłoby wielu niepotrzebnych minut na placu*.

*Tak, jestem leniem z szerokim wachlarzem zainteresowań i nie ukrywam, że ułatwiam sobie życie tam gdzie mogę, żeby znaleźć czas na inne pasje:-)

Czy prowadząc dziennik treningowy bezwzględnie realizuję swoje cele dostosowując do nich swojego psa?

NIE. Można tak robić, ale byłoby to idiotyzmem. Ludzie, którzy oceniają, że planowanie treningów oznacza zamknięcie oczu na dobrostan zwierzęcia, na to co dzieje się podczas sesji, moim zdaniem o planowaniu nie mają zielonego pojęcia. Dla mnie dziennik treningowy to głównie narzędzie, dzięki któremu jeszcze lepiej widzę siebie i swojego psa, a więc lepiej dostosowuję się do jego potrzeb. Tak, pomaga mi w realizacji moich celów, ale nie ma w tym nic nieetycznego. Piszę o tym, bo często miłośnicy dobrostanu psa zwracają uwagę na to, że psy sportowe są z nami biedne. I owszem, warto co jakiś czas zastanowić się, czy to co robimy jest OK i czy nie można tego robić lepiej (tak po prawdzie, to pytanie, którego w mojej opinii dobry trener nigdy nie przestanie sobie zadawać). ALE nigdy nie zgodzę się z tym, że samo w sobie uprawianie sportu z psem jest dla niego szkodliwe. Uważam, że im bardziej świadoma jest nasza praca, tym trening lepszy dla psa. A to co szkodzi mu najbardziej, to właściciel, który nie robi z nim nic.

Czym nie jest dziennik treningowy? Jakich problemów nie rozwiązuje bezpośrednio?

Dziennik nie określi ile dokładnie powtórek danego zachowania podczas jednej sesji można/trzeba wykonać, to kwestia zbyt wielu różnych zmiennych, żeby można było orzec to z góry i decyzję o tym podejmujesz w trakcie sesji Ty podążając za swoim psem oraz słuchając swojej intuicji (żadna magia, polecam książkę Daniela Khanemana o pułapkach myślenia ). Im lepiej znasz swojego psa i im szerszy kontekst treningu dostrzegasz, tym łatwiej będzie Ci podjąć decyzję, że już wystarczy lub jeszcze warto pociągnąć sesję.

Dziennik nie pomoże też w określeniu CO KONKRETNIE masz zrobić dalej; nie chodzi mi o rozbicie zadania na małe kawałki i poglądową drogę od punktu A do punktu D, tylko o decyzję w jaki sposób chcemy te kroki przejść. Metodykę pracy powinien dyktować pies (to jak się czuje i co robi podczas sesji), a człowiek, jak już wspomniałam, podążać za nim w treningu. Inną technikę dobierzesz dla psa, który jest bardzo podekscytowany i nie może ustać w miejscu, inną dla zwierzątka, które jeszcze nie dowiedziało się, że nieruchomy stój to jego ulubione zadanie. A im większe doświadczenie w pracy, tym bardziej żonglujesz metodami dostosowując je do potrzeby chwili. Podsumowując: trener pomoże Ci rozbić zachowania w planie treningowym na małe etapy. Może też pomóc rozłożyć trening w czasie. Na koniec zostaniesz z dziennikiem sama, będzie Twoją mapą i to do Ciebie będą należały decyzje o tym jak jechać.

Często słyszę, że ktoś zamiast dziennika treningowego stosuje nagrywanie filmów. Filmowanie to świetny pomysł, doskonale pomaga rozprawić się z wyobrażeniami o tym co dzieje się podczas sesji i przyjrzeć z dystansu temu, w jaki sposób wygląda nasza praca. Natomiast filmy nie są żadnym zamiennikiem dziennika treningowego, ale jego świetnym uzupełnieniem. Moim osobistym celem jest nagranie przynajmniej jednej sesji w tygodniu, to gwarantuje mi stałe rozwijanie się. Nie chcę nagrywać codziennie, bo nie miałabym czasu, aby to wszystko zgrywać, analizować i opisywać, choć…Czasem nagrywam filmy po to tylko, żeby puścić je podczas uzupełniania dziennika i później skasować. Nie chcę też cały czas podczas treningu mieć z tyłu głowy pamięci o kamerze ani tym bardziej zastanawiać się, czy aby na pewno jestem w kadrze? No ale może Ty masz zawsze pomocników:-)

Co dość istotne, na czym osobiście miliardy razy wykładałam się: ciężko rozpocząć planowanie treningów, jeżeli nie planuje się życia. Tu znów przypomina o sobie holistyczne podejście, bo…Chyba nie myślisz, że w dzienniku treningowym planujesz tylko rozwój swojego psa?  To jak z budżetem domowym: można zarządzać finansami domowymi, ale jeśli nie dba się równolegle o budżet firmowy, to ma to swoje odbicie w obu. Jeśli nie organizujesz się na co dzień, to być może to jest powodem, dla którego masz problem z realizacją swoich celów sportowych/treningowych? Zarządzanie sobą w czasie to obszar, w którym bardzo polecam się dokształcać. Mi bardzo pomógł Kurs na cel Oli Budzyńskiej, która uczy jak zarządzać sobą w czasie w swoich różnych produktach i jest w tym rewelacyjna.

Na koniec napiszę jeszcze tylko, że dziennik treningowy to narzędzie, które pozwala mi widzieć coś więcej niż tylko zadania do wykonania. Wspiera wybiórczą pamięć (potrzebne zwłaszcza, gdy trenuje się z ilością psów większą niż jeden), pomaga połączyć kropki, a w chwilach słabości przewertowanie go wstecz uświadamia, że rzeczy wcześniej niemożliwe teraz już są powszednie.

A Ty prowadzisz dziennik treningowy czy jesteś jego przeciwnikiem? Jeśli interesuje Cię tematyka planowania treningów to poza zapisem do newslettera, możesz też dołączyć do grupy o dzienniku treningowym.

Masz pytania? Napisz do mnie.Odpowiadam na każdą wiadomość:-)

You Might Also Like