Bez kategorii

Samokontrola u psów. Rozmowa z Agatą z Eager Dogs o badaniach dotyczących samokontroli u psów.

Dziś na warsztat znów wskakuje samokontrola. Jedną z osób, z którymi najbardziej lubię wymieniać się nowinkami ze świata psów jest Agata, ex (Zbalansowana;-))) Maniaczka, obecnie mieszkająca i pracująca z psami w UK pod szyldem Eager Dogs. Jako pierwsza stara się rozpromować i zalegalizować dyscyplinę FCI Obedience w Anglii. Poza tym na Wyspach ma możliwość brać udział w różnych ciekawych seminariach, jednym z ostatnich było spotkanie z Robertem Falconer-Tylorem, współautorem EMRA, weterynarzem i jednym z tutorów COAPE, który poruszał temat samokontroli u psów. Do tego właśnie seminarium nawiązała po przeczytaniu mojego ostatniego wpisu o samoregulacji. A że to co zrelacjonowała było bardzo ciekawe, poprosiłam ją o zgodę na publikację na blogu.

Tyle tytułem wstępu. Jeśli chcesz wiedzieć:

  • dlaczego nauczenie psa odpoczywania w klatce jest cholernie ważne niezależnie od tego, czy masz psa rodzinnego czy sportowego
  • czym żywić psa podczas treningów
  • co podać zamiast elektrolitów
  • czy węglowodany są ważne i kiedy je podawać

to musisz to przeczytać! Zapraszam do lektury, na warsztacie dzisiaj badania dotyczące samokontroli u psów.

 

Agata, opowiedz mi proszę co to był za eksperyment i jak przebiegał?

Robert Falconer-Tylor omawiał eksperyment z samokontrolą, gdzie psy nie jadły 4h przed, jedna grupa psów była zostawiona w siad-zostań, a druga w klatce, obie na 10min. Po tym czasie dostały kulę-smakulę, ale nie wypadały z niej smakołyki i sprawdzano po jakim czasie zrezygnują z prób wydobycia jedzenia. Psy, które musiały się wykazać samokontrolą (siad-zostań) poddawały się szybciej niż psy przebywające w klatce.
Później badacze powtórzyli eksperyment, ale utworzyli jeszcze jedną grupę i tak: jedna grupa przebywała w klatce, a dwie grupy w w siad-zostań, z tym że jedna z tych grup dostała pseudo cukier (sukruloza – która nie konwertuje się do źrodła energii), a druga glukozę. Grupa, która otrzymała glukozę dłużej się nie poddawała (dokładnie tak samo jak ta grupa, która nie ćwiczyła samokontroli siad/zostań).

OK, jaki z tego wniosek?

Ogólnie, psy które są w treningu posłuszeństwa czy ‘zajęciach grupowych powinny dostawać dodatkowy zastrzyk energii, ponieważ płat czołowy który jest zaangażowany w proces uczenia się bardzo dużo jej zużywa. Prowadzący mówił też, że najlepiej gdyby psy dostawały smaki pomiędzy ćwiczeniami na odnowienie rezerw energii (nawet jeżeli nagradzasz je w trakcie ćwiczeń).

No proszę, czyli nasze dawne podśmiechujki, że obedience to szachy dla psów wcale z kosmosu się nie wzięły…Chyba 😉 Czy muszą to być jakieś specjalne smakołyki?

Najlepiej coś głównie węglowodanowo-tłuszczowego, czyli tak naprawdę jakieś zwykłe komercyjne smaki odpowiadają tym wymaganiom. Podobno też popularne teraz ‘energy bars’ to jedynie marketing. Efekt jest taki sam, jakbyś podała psu zwykłą karmę, co przedstawił również matematycznie (ważna umiejętność czytania etykiet!).

W Self-reg Shankera wyróżnione zostało 5 obszarów stresu. Czy w jakikolwiek sposób udokumentowano wpływ samokontroli na spadek kondycji psa w innych obszarach niż proces nauki?

Tak. Był jeszcze jeden eksperyment, gdzie badano wpływ dostępności glukozy we krwi na samokontrolę, znowu występowała grupa zostająca w siadzie, a druga w klatce (te same psy w 2 sytuacjach) z tym że po eksperymencie miały zostać w pokoju z reaktywnym psem zamkniętym w klatce.

Psy, które musiały wykazać się samokontrolą częściej się pchały bliżej agresywnego psa niż te zostające w klatce. O tym eksperymencie było mówione więcej (zainteresowanych odsyłam do nazwiska Holly Miller) ale ogólnie wnioski były takie, że te psy podejmowały bardziej ryzykowne decyzje i miały gorszą ocenę sytuacji przez to, że ich mózg zużył energię na samokontrolę.

No to grubo. Chyba na wszelki wypadek trzeba dodać, że te psy z klatki miały dostęp do psa reaktywnego, żeby wiesz, zaraz nie poleciały praktyczne zarzuty, iż butem w tą klatkę trzeba było cisnąć no i wogleeee co to za badanie, jak z klatki wyjść nie mogły. Ach Ci Amerykanie!!!!!!!!!!!

Z innych rzeczy – mówił że elektrolity to pic na wodę. Pies potrzebuje uzupełniać wodę a nie elektrolity, bo odwodnienie powoduje nagromadzanie się sodu w organizmie co zaburza jego gospodarkę elektrolitową. Wspomniał, że dodatek mleka, witamin rozpuszczalnych w wodzie obniża osiągi organizmu. Uzupełnienie energii powinno następować PO wysiłku, a nie przed. Ogólnie u ludzi ma sens pobór węglowodanów, ale u psów nie jest to tak ważne (inaczej przebiegające szlaki metaboliczne), o wiele bardziej znaczące jest aby je szybko uzupełnić! Jeżeli poda się węglowodanowy posiłek psu, który ma wysiłek większy niż parosekundowy sprint (czyli jakikolwiek bardziej wytrzymałościowy trening) to tak naprawdę bardziej szkodzimy niż pomagamy (tutaj był długi wywód na temat różnych dróg metabolizmu u psów z puentą, że w tym przypadku bardzo łatwo można doprowadzić do akumulacji kwasu mlekowego w mięśniach). Powiedział, że nie przeprowadzono dokładnie badań nad tym ale całkiem jest możliwe, że linie workingowe mają bardziej efektywny szlak przemiany tłuszczów w energię (niż węglowodanów) w porównaniu do linii show.

Mogłabyś wyjaśnić w prosty sposób co mogłaby oznaczać ta różnica w liniach show vs working?

Może być to przystosowanie do ilości ruchu i większego zużycia glukozy przez mózg w trakcie pracy.
Tak samo jak pieski, które biegają pół godziny bez celu zużyją mniej energii niż te biegające tyle samo, ale np. agility i myślące w tym czasie.

Kiedy Cię słucham przypominam sobie, że Pacyna zawsze miała najlepsze starty po swoich słynnych włamaniach do spiżarni podczas wyjazdów. Ja byłam głodna, a ona ukontentowana ;-))))  Presja nowego miejsca, ludzi i psów, wobec których od małego nie była pewna, no i sekwencji zadań w takich warunkach…Ale to musi wyczerpywać zasoby! OK, opowiedz proszę jeszcze co podawać po wysiłku.

Uzupełnianie zapasów energetycznych po wysiłku – ważne żeby to zrobić szybko i lepsze są jakiekolwiek łatwo przyswajalne węglowodany niż jedzenie z puszki itd., szczególnie jest to ważne w sytuacjach gdzie pies musi dać z siebie 100% przez kilka dni pod rząd. To może być sucha karma, ale podana w ciągu 4h od wysiłku. Mokre jedzenie ma ogólnie mniejszą gestość odżywczą (zazwyczaj około 4 x mniej niż suche), więc w wielu przypadkach sucha karma będzie lepsza (wracamy znowu do matematyki i umiejętności przeliczania). Węglowodany muszą być dobrej jakości żeby mogły zostać strawione (np słodkie ziemniaki) i przekonwertowane na źrodło energii.

To tak pokrótce na temat żywienia i treningu, mam nadzieję że uda mi się wziąć udział w jego seminarium poświęconym psom sportowym i usłyszeć więcej – sam powiedział, że to temat na przynajmniej 2 dniowe spotkanie!

Z takich jeszcze ciekawostek Robert nie obstaje za żadnym konkretnym sposobem żywienia. Powiedział, że najlepsza dieta dla naszego psa to taka, która mu smakuje i będzie ją lubił jeść oraz dobrze na niego działa (lśniąca sierść, zdrowa skóra, odpowiednio uformowana kupa) i wcale nie koniecznie będzie to BARF z organicznymi warzywami czy karma z półki premium.

 

Dzięki za podzielenie się wiedzą! Też mam nadzieję, że się uda może po fakcie namówię Cię na jakiś live…Oczywiście tylko dla supertajnej zamkniętej grupy miłośników szkolenia i myślenia, czyli Balans. LOL.

A Agatę możecie znaleźć tutaj:

FACEBOOK http://facebook.com/eagerdogs

INSTAGRAM http://instagram.com/eagerdogs

 

You Might Also Like