Bez kategorii

W mentalnej bańce – Maria Brandel na IOC (3)

maria brandel

Ciąg dalszy kopalni odkrywkowej. To wykład, który poprowadziła Maria Brandel na International Obedience Camp w 2016 r. Jest tak uniwersalny, że chyba nie ma sensu, aby zalegał w czeluściach komputera. Może komuś jeszcze się przyda:-)

 

Wykład Marii był wyjątkowy. Okraszony humorem (fotka ozdabiająca wpis to chyba dokładnie ta sama, którą wybrała do swojej prezentacji) i bardzo konkretną dawką naukowo popartej teorii. Jeśli czegoś czasem brak mi w intuicyjnych trenerach, to logiki, jaką posługuje się m.in. Maria. [sociallocker id=”6989″] Nie uzasadnia zachowań rasą („hodowane do…”), choć bierze pod uwagę predyspozycje. Na pierwszym miejscu jest konkretne zwierzę – i jego emocje. Z tej perspektywy wszystko staje się logiczne. Regułami można bawić się, a w końcu je łamać, tworząc ultrakreatywne treningi. Po prostu: grać w szachy. Można prościej (dla człowieka, bo dla psa prościej chyba się nie da…), ale…czy wtedy to wszystko byłoby takie fajne…? 😉

Maria w Polsce prowadziła seminaria dość regularnie od 2012 roku, do tego jej kurs online „No Limit Obedience” cieszył się ogromną popularnością. Przedstawiać jej nie trzeba. Ale można:

– jest profesjonalnym trenerem od 17 lat

– pełni funkcję sędziego tak w obedience jak i w tropieniu użytkowym (w tej dyscyplinie udało jej się osiągnąć tytuł Mistrzyni Świata)

– startuje w najwyższej klasie pasienia

– nie jest miłośnikiem jednego sportu, obimaniakiem – jest miłośniczką treningu, obojętnie w jakiej dyscyplinie

Trenowała i startowała ze wszystkimi swoimi psami, nie wszystkie były dobre, ale zawsze prowadziła ją ciekawość: bardzo chciała zobaczyć jak dużo jest z nimi w stanie zrobić, niezależnie czy miałaby wystartować na mistrzostwach świata, czy też nie. Podkreślała, że nastawienie, jakie bardzo jej w tym pomaga, to nie porównywanie swoich podopiecznych, ale traktowanie każdego jako indywiduum.

JEŚLI MYŚLISZ, ŻE OBEDIENCE JEST NUDNE, PO PROSTU NIE WIESZ JAK TRENOWAĆ!

Drażni ją, że zbyt często obedience jest postrzegane jako nudne: mnóstwo detali, ogrom pracy itd. Tymczasem to, jak nudne jest obedience zależy od tego, co sami z nim zrobimy.

Nie może być nudno, kiedy najważniejszymi priorytetami są: motywacja, energia i pozytywne nastawienie do działania. Maria chciałaby, aby widzowie obserwujący jej pracę doceniali w niej właśnie zaangażowanie i radość psów. Jedną z rzeczy pomagającej jej ustalić priorytety treningowe, to cel w postaci zbudowania silnego teamu. Nie jest to możliwe, kiedy jedna ze stron nie chce grać. Jak wszyscy (dobry trenerzy), podkreślała, że to co dzieje się poza placem ma ogromny wpływ na całokształt relacji z psem i sam trening sportowy.

Mówi się, że to, co widzimy w innych jest doskonałym odbiciem tego, co nosimy w sobie. Przemyślmy więc, dlaczego widzimy to, co widzimy… Replay!

 

„COMPETITION IS THE WAY TO SHAKE OUT THE TRAINING”

W oczach Marii: trening to gra i w taki sposób przedstawia świat obedience swoim psom. Mocno podkreślała, że jest pewien element tej gry, z którym ma duży problem. Mimo ogromu pracy, jaki włożyła w swoje nastawienie, nie jest w stanie polubić startowania na zawodach. Jednak nadal są dla niej ogromnie ważne, dając najlepsze wskazówki na przyszłość: czego robić więcej, czego mniej, jak poprawić to co robi… Ta zawodniczka startuje po to, żeby rozwinąć swój trening.

Przepis na dobrego trenera?

– ma dobre plany

– trenuje bardzo dużo

– kontynuuje trening nawet, gdy wszystko się wali

– ma dobrą taktykę – tu zrobiła ukłon w stronę Kjelleaug, podkreślając, że można mieć pracę, rodzinę, mnóstwo obowiązków i z całym tym dobrodziejstwem inwentarza osiągnąć podwójny tytuł Mistrza Świata.

– przetrenowuje wszystkie elementy zawodnicze

– rozwija się

 

DOBRY PLAN treningowy zawiera wszystkie cztery elementy:

– podstawy

– detale – tu, niestety, utyka większość ludzi…

– overall (całe ćwiczenia), czyli 1by1 i łańcuchy

– trening zawodniczy

Jako tło dla nadmiaru treningu detali posłużył jej rodzimy przykład: zdaniem Marii trening klikerowy jest w Szwecji tak popularny, że wiele psów staje się uzależnione od nagrody wydawanej co sekundę, przez co trudniej jest im przestawić się na trening zawodniczy wymagający nagrody odłożonej w czasie. Ważne, by w nagradzaniu znaleźć balans. Czyli nagradzać tak często jak to konieczne, ale nie więcej, by nie skończyć z psem na nagrodowym haju.

Dobry trening daje rezultat w postaci psa, dla którego wykonywanie ćwiczeń jest nagrodą. Czyli: brak syndromu dajmidajmidajmi! Za to zwierzątko rozumie, że jeśli COŚ zrobi, to COŚ doprowadzi go do nagrody.

W przypadku psów trudnych do zmotywowania Maria nie trzyma się tak kurczowo zasad, najpierw rozwija w nich zainteresowanie treningiem, czyli MOTYWACJĘ. W ramach jej podstaw przede wszystkim mnóstwo się bawi (chce mieć psa uwielbiającego zabawki). Tu zwróciła uwagę, że patrząc na styl zabawy pary łatwo ocenić, jak przebiega cały jej trening.

W ramach wykładu odświeżała tematy, które wielokrotnie pojawiały się podczas spotkań i na kursie online, napomknę więc o nich tylko w skrócie: nauka ćwiczeń w formacie gier, jak osiągnąć balans w pracy z danym psem (emocje!), wokalizacje w treningu. Aż w końcu przeszła do sedna.

Jak przygotować codzienny trening?

Złote zasady obejmowały konieczność myślenia do przodu, o kolejnym kroku w swoim treningu, aby nie zostawać za długo w jednym miejscu. Utykanie (nie podnoszenie kryteriów) powoduje, że nasz trening się uwstecznia, ponieważ idziemy albo do przodu albo do tyłu, constans nie istnieje.

Podobnie, nie wolno nagradzać psa nagminnie w tym samym miejscu. Konieczne jest zachowywanie stylu zawodniczego w swoim treningu (np. dbanie o prostą sylwetkę) i konfrontowanie swoich wyobrażeń z materiałami filmowymi z treningów. To one odpowiedzą najlepiej na pytanie co się z nami dzieje w danej sytuacji. Maria wspominała też o konieczności nauczenia i wykorzystywania w treningu nagrody socjalnej, łańcuchów i…pomysłowości. Żelazna zasada: przełamuj schematy, staraj się jak najczęściej robić wszystko zupełnie inaczej niż do tej pory.

Styl zawodniczy

Zdjęcie z nagłówka jest najlepszą odpowiedzią na pytanie, dlaczego powinniśmy przetrenować z psem wszystkie sytuacje, które mogą zdarzyć się na zawodach. Otóż nie chcemy, żeby czuł się i wyglądał jak bohater z fotki ;-))))

Chcemy za to, żeby miał wysokie oczekiwania, znał przeróżne środowiska (w których, z niedoświadczonym zwierzęciem zaczynamy od najprostszych gier, które dobrze już zna). Uczymy się jak strzelać w dychę za pierwszym razem (trening 1 by 1) i jak zachować dobry humor (rezyliencja!) kiedy pierwszy strzał w jednym z ćwiczeń się nie uda. Pamiętając, że na zawodach druga i trzecia szansa nie pojawia się…One by one to kolejne narzędzie pomagające uzyskać obszerne info na temat tego, co jeszcze trzeba dotrenować. Ponadto aby dobrze przygotować się do zawodów potrzebujemy: rytuałów ćwiczeń, modyfikacji ćwiczeń (od bardzo prostych po super skomplikowane).

Bardzo ważne są też przemyślane priorytety, czyli trenowanie tego, co faktycznie jest potrzebne. O tym mówi regulamin i sędziowie, a my musimy wypracować własną wizję i trzymać się jej. Do tego, lista rzeczy do przepracowania w treningu mogłaby nigdy się nie kończyć… Dlatego kolejny, niezbędny punkt to dobra taktyka.

Dłuższą chwilę poświęciła Maria na omówienie tematu łańcuchów – to one pomagają uzyskać stan przepływu (flow) w treningu i dają najlepszy feedback na temat naszej pracy. Stan flow to tytułowa mentalna bańka, a będąc w niej para człowiek i pies jest doskonale skoncentrowana na zadaniach: płynie przez ćwiczenia, podczas gdy świat dookoła, znika. Bardzo często myśląc o koncentracji skupiamy się tylko na psie, tymczasem koncentracja psa zależy od handlingu człowieka. Tu trzeba szczerze odpowiedzieć sobie na pytanie, jak bardzo skoncentrowany jestem podczas treningu? Czy cały czas skupiam się na psie, czy rozpraszają mnie rozmowy ze znajomymi? Czy zostawiam psa z nagrodą i idę zająć się czymś innym? Czy w trakcie treningu wyciągam telefon i odpowiadam na wiadomości? Dopóki sami nie damy z siebie 100%, nie możemy łudzić się, że otrzymamy 100% od psa. Od siebie mogę dorzucić, że bardzo często ten problem widać u początkujących zawodników, szukających pomocy na zewnątrz, a więc obserwujących komisarza, zwracających baczną uwagę na to, co mówi i pokazuje. Psy bardzo szybko uczą się, że obcy człowiek zarządza placem i nawet ich własna stara obawia się go;-) Przez co ze startu na start są coraz bardziej wrażliwe na jego obecność.

Wykład był bardzo konkretnym, spójnym i logicznym przekrojem przez sposób pracy Marii. Tak ciekawym, że kiedy pod wpływem presji czasu chciała go skrócić, Najlepsza Organizatorka Świata specjalnie dla niej załamała czasoprzestrzeń! Poprosiła, żeby wykorzystała swój czas, bo wszyscy bardzo chcą usłyszeć całość teorii. I tym sposobem na Niemieckim seminarium, dnia trzeciego, mieliśmy pierwsze (i ostatnie) opóźnienie. [/sociallocker]

Na koniec, zainteresowanych tematem doświadczenia przepływu polecam gorąco wszystkie książki Węgierskiego autora: Mihaly Csikszentmihalyi. Ten niesamowity człowiek poszukiwał szczęścia wśród więźniów obozów koncentracyjnych i doszedł do bardzo ciekawych, inspirujących wniosków, których przemyślenie i wdrożenie w życie może bardzo podnieść jakość naszego doświadczania codzienności! Teoria przepływu wykorzystywana jest w sporcie: tak technice jak i mentalnym przygotowaniu, a także odwołuje się do niej cała masa nowych lektur z zakresu psychologii. Będąc sportowcem czy amatorem chwili, chcącym zwiększyć satysfakcję swoich codziennych doświadczeń, nie sposób po nią nie sięgnąć.

You Might Also Like