FCI obedience od kuchni

Christa Enqvist – International Obedience Camp 2016 (2)

fińskie obedience

Ten wpis dotyczy fińskiego obedience w najlepszym wydaniu. Drugi dzień IOC, czyli spotkanie z Christą Enqvist, hipnotyzującą, charyzmatyczną trenerką z Finlandii. Jej wykład, jak u poprzedniczki, rozpoczął się podkreśleniem wartości otwartej głowy w pracy z psem. Po czym zaznaczyła wyraźnie, że przedstawi swoje, subiektywne podejście do szkolenia. I zabrała nas w niezwykłą podróż.

 

Fińskie obedience. Co charakteryzuje trening wg. Christy?

• bazuje na wyczuciu, sercu. Bardzo mało opiera się na teorii, a co za tym idzie drogę do psa poznaje w praktyce.

• najważniejsze w pracy z psem jest jego nastawienie i motywacja, technika nie jest ważna, a w rezultacie:

• jako złe w pracy z psem można ocenić kontynuowanie treningu, kiedy pies nie ma odpowiedniego do niego nastawienia i motywacji

• natomiast w przypadku techniki oceny nie istnieją, nie ma dróg dobrych i złych

• zasada kontrastu, czyli jasne, czarno-białe reguły gry. Brak szarości – tak dla psa i dla człowieka.

 

Jaki obraz pracy chcemy mieć w obedience?

Pytanie, którym rozpoczęła swój wykład. Mając małego psa rozwija jego aktywność, energię i motywację. Nie przejmuje się rzeczami, które można byłoby ocenić jako złe, czy głupie, tak długo, jak pies jest zaangażowany. Skupia się na jego mentalnym  stanie. Tu podkreślała różnicę pomiędzy psem aktywnym, a zestresowanym, przypominając, że zestresowany pies nie jest w stanie się uczyć i zaznaczając, że nadmiernie pobudzony pies jest w stresie, za to zmotywowanemu dużo łatwiej jest podnosić kryteria. Zauważyła, że psy są różne, niektóre mają motywację od małego, a niektóre nie, trening należy więc dopasowywać do szczeniaka. Tu jako przykład podała użytkowe border collie, które często mają zbyt wolne ruchy – selekcja hodowlana typowała dobrą, stabilną do owiec głowę i w przypadku takich psów, musimy włożyć dużo, dużo więcej pracy w obedience.

Christa nie uzależnia etapu treningu od wieku psa, wiek odpowiedni do czegoś nie istnieje, skupia się na konkretnym egzemplarzu i jego stanie. Jednym z wyznaczników jest dla niej odpowiedni poziom koncentracji psa, bez niej trening nie ma sensu.

 

To była baza pierwsza. Jaka jest druga? [sociallocker id=6989]

• pozycja zasadnicza

• siad/stój/waruj – mając to, cała reszta jest prosta

 

Obedience w ujęciu Christy jest jak dom. Chce mieć bardzo dobrą bazę, bo inaczej wszystko pod byle czynnikiem chwieje się i rozpada. Dlatego nie zaczyna pracy od ćwiczeń, skupia się na tym, co w tej bazie będzie danemu psu najbardziej potrzebne. Trenuje wszystkie detale z oczekiwaną szybkością i intensywnością, a następnie łączy je, jeden z drugim, aż powstaną ćwiczenia. Nalega by do bazy wracać często i mocno akcentuje, że sama NAPRAWDĘ jej uczy. Pracując z młodym psem nie szczędzi mu nagród.

Obrazując: pies w jej ocenie potrafi siad, kiedy robi to zawsze, szybko, technicznie dobrze i nie reaguje na rozproszenia. Powie, że ma zrobiony aport, kiedy zna wszystkie detale: umie trzymać, biec po, podejmować, wracać, przyjmować pozycję zasadniczą, puszczać. Dopóki czegokolwiek brakuje, nie nazywa ćwiczenia skończonym.

 

Spiesz się powoli.

Oceniła, że jest dość wolna trenując psa. Chce mieć wszystkie rzeczy zrobione bardzo dobrze zanim rozpocznie starty. Jej psy nie występują w trójce, dopóki nie skończą około trzech lat; ale w konsekwencji w/w priorytetów wszystko dalej idzie szybko i łatwo. Nie oznacza to wycofania z zawodów w ogóle, startuje w niższych klasach nie zatrzymując się w żadnej na dłużej i nie będąc nadmiernie nimi zainteresowaną. Celem jest trójka.

Nazwała swoje myślenie czarno-białym. Jest czytelne i łatwe dla psa, a żeby tak było, nic pomiędzy nie istnieje. W jej świecie występuje tylko źle lub dobrze, a więc nawet jeśli czuje, że danego dnia zrobili w czymś progres, dany element jest lepszy niż wczoraj – nadal nazywa go złym, mając w głowie obraz idealny.

 

Obedience nie jest doskonałe i dlatego jest piękne.

W Finlandii nic, nigdy nie jest doskonałe. Oceniła, że jest bardzo niebezpiecznie tak mówić, widzieć, oceniać, bo jednego dnia coś może być doskonałe, ale drugiego już nie jest. Wszystko co trenujemy cały czas zmienia się i musimy pracować, aby utrzymać ten sam (wysoki) poziom.

Podkreślała ogromną wagę nagrody socjalnej – za dużo psów myśli bardzo o piłce, a nie o zadaniu. Chce, żeby w treningu psy spodziewały się dobrej nagrody, ale nie uzależnia ich od niej. Jej celem jest współpraca z psem, bycie z nim, nie widzi siebie w roli taksówkarza podwożącego psa na plac treningowy, na którym zwierzątko patrzy w jej kieszeń.

 

Kryteria:

  • błyskawicznie robi progres z psami, może im szybko podnosić poprzeczkę, gdy mają dobre podstawy
  • najpierw nagradza wszystkie złe wykonania np. wolne warowanie, ale kiedy pies dobrze je rozumie nagradza już tylko te dobre
  • po słabym waruj pilnuje, aby kolejny był dobry, ale nie nagradza go. To ważna rzecz do przemyślenia, bo jeśli nagradzamy korekty pies nie uczy się starać bardziej.

Największym celem treningu Christy jest rezyliencja, to znaczy, że gdy coś pójdzie źle pies nie opada mentalnie, ale chce jeszcze bardziej!

W odniesieniu do jasnych zasad podkreśla, że nie boi się mówić NIE. Pewne rzeczy są dozwolone, a niektóre nie. Słowo “nie” nie jest czymś negatywnym. Sama ma trójkę dzieci i pięć psów i gdyby nie mogła mówić “nie” byłby to duży problem.

Szkolenie jest dla niej jak narkotyk, nie może bez niego żyć. Nie chce powiedzieć, że jest łatwe, ale często komplikujemy je na własne życzenie. Żeby je uprościć warto obserwować i pytać, tak w życiu jak i w treningu: pojawia się dane zachowanie, pies coś robi – chcę tego czy nie…? I po podjęciu decyzji, być bardzo konsekwentnym. Chciałaby, żeby ludzie mniej komplikowali, bo to czyni życie łatwiejszym.

W jej ujęciu BARDZO WAŻNE jest, aby pies rozumiał każde słowo, które do niego mówi. Nie chce by odtwarzał on schematy zapamiętane z danego kontekstu, ale naprawdę słuchał.

W obedience, w rozumieniu Christy pies jest posłuszny względem handlera, nie robi kilku sztuczek pod rząd. Dlatego do niej należy odpowiedzialność, by nauczyć go dobrze każdej rzeczy. Uważa, że takie podejście sprawia, że może lubić zawody, kocha je! Akceptuje, że pies może popełnić błędy, ale ma świadomość, że wszystko przepracowała. Jej podopieczny zna każde słowo, sytuację, a sama przetrenowała wszystko, co może się podczas nich zdarzyć.

Od małego uwrażliwia psa na słowa i w tym obszarze stwarza mu różnorodne wyzwania na codzień. Już kilku miesięcznego szczeniaka podpuszcza w codziennym życiu. Np. kładzie psa i zachęca dzieci, żeby go rozproszyły lub, używa słów-podpuch przy wyciąganiu z bagażnika. Kiedy ćwiczy w ten sposób psy poznają ją i uczą się sytuacji, które później spotkają ich na zawodach.

Obserwuje, że wielu handlerów robi overtraining dopiero z dorosłym psem, który jest już gotowy do startów, sama za to zaczyna od razu. Nie chce żyć z psem, który robi dobrą rzecz, ale nie rozumie, że można działać inaczej.

Nakłada presję na psa dopiero, kiedy jego nastawienie jest dobre. Gdy bardzo dobrze rozumie zadanie, a motywacja jest wysoka, świetnie znosi korekty.

 

→ ZAWODY

Chce mieć psa bardzo dobrze przygotowanego, który zachowując pozytywne nastawienie zniesie wszystko, co może wydarzyć się w trakcie, brak nagród itd.  Chce mieć świetne zostawania. Nienawidzi usprawiedliwień: było słońce, padał deszcz, zawiało źle, bo to wszystko przecież da się wytrenować! Może nie dokładnie każdą rzecz, ale przez to, że przerobi większość możliwych sytuacji pies ma do niej zaufanie, więc łatwiej mu znieść wszelkie anomalie.

Żeby przez lata utrzymać formę musimy znaleźć dobry balans między wszystkimi trenowanymi elementami

Ze swoim psem psem musi znajdować nowe kryteria i podnosić je bardzo szybko. Tu zaznaczała,  że absolutnie nie mają nic wspólnego z sędziowaniem.

Rozwijając: zakłada, że jej pies nigdy nie wie wszystkiego i stara się cały czas znajdować mu nowe wyzwania. Podkreślała, że to czasami trudne, jednak poziom treningu musi być coraz wyższy, żeby pies stawał się coraz lepszy.

 

A w praktyce…

 

Praktyka z Christą dotyczyła rozproszeń. Od strony trenerskiej wykazała się ogromną koncentracją, uważnością, wrażliwością na presję no i świetną pamięcią, a podczas swojej praktyki odnosiła się także do tego, co handlerzy robili dzień wcześniej z inną trenerką. W swojej pracy jest bardzo wyrazista, barwna i klarowna. Do tego, trzeba ogromnych umiejętności, żeby tak zręcznie żonglować motywacją i naciskiem. Mistrzostwo świata.

Pytana o to, dlaczego Finowie są najlepsi na świecie, uznała, że nie ma na ten temat prostej odpowiedzi. Jednak jako pierwsze cechy Fińskich zawodników wymieniła skromność i wdzięczność.

Dalej, wymieniała takie cechy jak: współpraca teamów, które nawzajem motywują się do wykraczania poza strefę komfortu (tak ludzi jak i psów), otwartą głowę, pracowitość. Wspominała też Johna Eklofa, któremu mnóstwo zawdzięczają. Co to znaczy, że Finlandia jest teamem? “Nie zawsze kochasz wszystkich, ale zawsze naprawdę chcesz wszystkim pomóc.”

Robiły wrażenie jej pełne akceptacji słowa: nigdy nie myślimy, że mamy wystarczająco dużo. Jednego dnia jest super, drugiego dnia beznadziejnie. A to tylko zwieńczenie wspaniałego dnia pełnego doskonałej praktyki, po którym wylądowaliśmy w Szwecji.  [/sociallocker]

Zapisz się do Zbalansowanej Poczty!

Otrzymasz wiedzę, porady, inspiracje, których nie znajdziesz w żadnym innym miejscu. Oraz bonus w postaci checklisty najważniejszych umiejętności psa!

Jeszcze chwileczkę...

Dziękuję, że jesteś z nami!

You Might Also Like