Pies i dziecko – jak przetrwać organizacyjnie?

dziecko z psem

Jak to ogarnąć i nie zwariować? Pytają dziewczyny, które wiedzą, że ich poukładane życie z psem wkrótce wywróci do góry nogami mały człowiek.

Zebrałam więc najważniejsze porady w tym temacie. Dobrej lektury!

Jeśli zastanawiasz się nad tym co najbardziej ułatwia, a co utrudnia funkcjonowanie kobiet z psem i z dzieckiem do trzeciego roku życia, to ten tekst jest dla Ciebie.

Co jest najtrudniejsze, kiedy jesteś mamą i masz psa? Kiedy zadawałam pytanie rodzicom z dłuższym stażem, odpowiadali, że tak naprawdę poziom trudności połączenia dziecko-pies zależy od „ogarnięcia” psa. Krótko mówiąc: wskazywali na potrzebę rozumienia i wychowania czworonoga.

W kategorii “koszmar” najczęściej lądowało ciągnięcie na smyczy na wszystkie strony. Utrudnia życie rodzicom na wszystkich etapach: podczas zaawansowanej ciąży, pchania wózka, noszenia małego dziecka czy spacerów slow motion z maluchem dopiero rozkręcającym się w wędrowaniu, pokonującym trasę w tempie kilku kroków na godzinę. Z obowiązkowymi dłuuugimi przystankami przy każdej kałuży.

Z kolei noszenie dziecka w chuście często było wymieniane jako wybawienie: jeśli lubisz nosić dziecko przy ciele, to jest to dla Ciebie dobre rozwiązanie. Zdecydowanie łatwiej łączyć wyjście z niemowlakiem i zwierzakiem mając aż dwie wolne ręce! Jeśli chusty Cię nie pociągają, rozumiem. Na szczęście od momentu, kiedy dziecko samodzielnie siada, można wspierać się nosidełkiem. I to było nasze ulubione akcesorium.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Magda Śliwerska Balans.DOG (@balansdog)

Wskazówka!

Dobrze jest upewnić się czy smycz ma odpowiednią długość. Jeśli ma być wygodna dla psa, powinna mieć minimum 150 cm długości, z wskazaniem na dłuższą! Ważne przy tym, żeby była poręczna, tak abyś mogła łatwo zwinąć ją w trudnych dla zwierzęcia sytuacjach, kiedy chcesz przejąć kontrolę.

Zanim zaczniesz szukać technicznych rozwiązań ciągnięcia na smyczy, zastanów się czy Twój pies podczas spacerów ma możliwość by nacieszyć się interesującymi go zapachami? Czy dostosowujesz swoje tempo do jego możliwości? Absolutnie nie oznacza to, że masz stać się zbędnym balastem na jej końcu, przeciąganym z miejsca do miejsca bez żadnej kontroli i kontaktu. Węszenie to kwestia zaspokojenia potrzeb psa, z kolei Twoją potrzebą prawdopodobnie jest szybko przejść do punktu docelowego. Wzmocnienia środowiskowe takie jak atrakcyjny zapach warto wykorzystać w treningu, więc jeśli obecnie z tym walczysz i nie widzisz szans na poprawę, jest nadzieja.

W ogóle to przy okazji spacerów chciałam napisać jakąś zgrabną poradę higieniczną o pakowaniu do torebki mokrych chusteczek, kiedy zabierasz mięsne nagródki na spacer z dzieckiem i z psem, ale gdy chciałam zorientować się co konkretnie polecają inne mamy – psiary, dziewczyny w grupie Dziecko i pies odkrzyknęły chórem: WYCIERANIE RĄK W SPODNIE! 😀

O wyzwania i rozwiązania organizacyjne w życiu z psem i z dzieckiem zapytałam swoje blogujące koleżanki. Co powiedziały?

Karolina od Nutelli, znanej jako Niuchacz, która etap raczkowania dziecka ma już za sobą i czasem porusza temat połączenia dziecko – pies na swoim blogu:

Jak Martyna zaczęła raczkować w drzwiach jej pokoju zamontowaliśmy bramkę. Wreszcie mogłam spokojnie odkurzyć mieszkanie czy wstawić pranie nie musząc zamykać psa w drugim pokoju czy klatce. A często zdarzało się, ze robiłam tak psi fitness! Na spacerach nie było problemu, bo to była jesień zima wiec mała była w chuście lub wózku. Przy samych wyjściach – ubraniu małej i siebie w milion warstw pomagał mi mąż, mama albo najłatwiejsze i najmniej stresujące – zamknięcie psa na klatce schodowej gdzie na nas czekał.

Z kolei Gosia z Heartchakrowa, łącząca życie z trzema psami, w tym jednym szczególnym, reaktywnym przypadkiem, o którym często pisze na swoim blogu także w kontekście dziecka, mówi tak:

Przetrwanie na początku okresu noworodkowego umożliwiły mi tak naprawdę dwie rzeczy: wsparcie najbliższych (tata brał moją trójkę psów na rower, a mama w tym samym czasie brała Dziedzica na spacer, a ja odsypiam nockę), dzięki czemu psy maja kondycję, są fizycznie zmęczone, dzięki czemu ten najbardziej zwichrowany psychicznie egzemplarz w domu śpi i nie ma sił ani czasu na niepotrzebne emocjonowanie się dźwiękami noworodka – ale doskonale zdaje sobie sprawę, że jestem totalnie uprzywilejowana w tej kwestii, dlatego płynnie przechodzę do tego, co tak naprawdę leży w gestii przewodnika. To rzecz, która wypracowywałam na przestrzeni czasu to podstawowe posłuszeństwo – bezdyskusyjne odsyłanie na miejsce, wychodzenie z pokoju, kładzenie się, zostawanie, harmonijne relacje między sobą w stadzie.

Kwestie poruszane przez Dziewczyny rozwijam dalej!

Szczekanie

Kolejny problem z kategorii: wychowanie. Znasz to uczucie, kiedy Twoje dziecko w końcu zasnęło po niekończącej się batalii? Zaczynasz cieszyć się wolnym czasem, a tu Twój pies, czujny jak ważka, usłyszał echo domykającej się bramy wyjściowej do klatki schodowej dziesięć pięter niżej i postanowił wszcząć alarm, że go kradną… Odpowiedź na ten problem jest jedna: trening! No dobra, dwie. Bo wiem jak jest i że pewnie nie jesteś w stanie teraz się tym zająć. W takiej sytuacji możesz na czas drzemki dziecka zamknąć psa w innym pokoju i włączyć cicho muzykę, by nie docierały do niego dźwięki z klatki schodowej. Jeśli bonus gratis dostanie zabawkę, z której da się wylizywać lub wyjadać przysmaki, będziesz mieć szansę skończyć kawę. Ciepłą.

Bałagan w domu

Niektóre przyszłe mamy na myśl o tym, że ich dziecko będzie przemieszczać się po podłodze pełnej psiej sierści wpadają w panikę. Mi kłaki nie przeszkadzają, ale każdy ma inne granice tolerancji i nikomu nic do tego. Z ciekawością podczytuję dyskusje na temat porządków w naszej grupie „Dziecko i pies, balans w rodzinie”. Regularnie powtarzają się tam peany pochwalne na temat odkurzacza – robota i mopów elektrycznych. Być może jest to rozwiązanie, które oszczędzi trochę Twojego czasu. Dla osób, które  nie mogą sobie pozwolić na taki wydatek mam inny sposób. Bo często nie doceniamy najprostszych rozwiązań, a w tym przypadku są to zabiegi pielęgnacyjne.

Żeby ograniczyć namnażanie się kłaków w kawie, warto regularnie korzystać z usług groomera lub samodzielnie kąpać i szczotkować psa. Jeśli przyłożysz się do tego raz na trzy miesiące i zafundujesz psu dzień w spa, znacząco ograniczysz konieczność wyciągania odkurzacza z szafy. Nie pomaga? Pozostaje Ci wiara, że brak sterylnych warunków w domu będzie wspierać odporność Twojego dziecka.

Rutyna, a raczej jej brak

Wspomniałam już o trudności w prowadzeniu wyrywającego się na wszystkie strony świata psa przy małym dziecku. Kolejny problem związany ze spacerami, to zaburzona rutyna dnia, całkowicie dostosowana do potrzeb niemowlaka. Żeby uniknąć dylematu czy wybudzać dziecko, bo pies nie może już wytrzymać, najlepiej jest o świcie, po rozpoczęciu dnia od razu skorzystać z tego, że maluch jest aktywny i szybko zabrać duet na spacer. Światło reguluje rytm dobowy wszystkich zwierząt, dlatego tak ważne jest, żeby to właśnie rano Twój pies możliwie prędko miał dostęp do toalety.

W najtrudniejszych momentach, jeżeli nie jest szczeniątkiem lub staruszkiem, możesz spróbować ograniczyć mu wyjścia do dwóch dziennie. Pilnuj wtedy, żeby spacery były dłuższe i żeby Twój pies dostawał jedzenie i wodę przed wyjściem z domu. Tak, by zdążył skorzystać z toalety i nie męczył się w ciągu dnia. W tym celu gorąco polecam też korzystanie z pomocy: znajomi, rodzina, petsitter. Wybierz kogoś, kogo Twój pies lubi i kto będzie w stanie wyprowadzić go na trzeci spacer, nawet jeśli miałby trwać 10 minut. Nie obawiaj się tego rozwiązania, przekazanie obowiązków w opiece nad psem jest tymczasowe i bardzo poprawi komfort życia wszystkich.

Brak rutyny to nie tylko Twój problem organizacyjny. To także najtrudniejszy prezent, jaki otrzymuje pies w pakiecie z dzieckiem. Od momentu pojawienia się na świecie noworodka wszystkie bezpieczne schematy, ustalone pory wyjść i posiłków no i mniejsza uwaga ze strony opiekunów zmieniają swoją kolejność. Sfrustrowany pies może walczyć o Twoją uwagę w sposób, który niekoniecznie przypadnie Ci do gustu. Dlatego bardzo ważne jest przyzwyczajenie go do zmiennego planu dnia jeszcze zanim urodzi się dziecko. W zakres takiego treningu wchodzą: inne pory wyjść, wysyłanie za bramkę, krótsze spacery. Albo „Pięć minut dziennie”, czyli sesje treningowe, które wprowadzam wtedy, kiedy nie mam możliwości wyjść z psem na dłuższy spacer lub trening. Przykłady takich pięciominutówek znajdziesz w mojej książce.

Pary i planery

Łączenie codziennych czynności w pary ułatwia życie. Może wyglądać tak, że kiedy wychodzisz z psem przed blok na szybko, sięgasz po chustę lub nosidełko dla dziecka. Gdy planujesz dłuższe wyjście, zabierasz wózek. Na każdą z tych okazji możesz mieć przygotowaną kurtkę / saszetkę, w której znajduje się wszystko co może Ci się przydać, oszczędzając panicznych poszukiwań tuż przed wyjściem. Ale pamiętaj, że to tylko przykłady. To co sprawdza się u kogoś wcale nie musi zagrać u Ciebie: wystarczy, że Twoje dziecko nie będzie sobie życzyć spacerów w wózku i… Cały misterny plan trzeba będzie zmienić.

Za to warto z góry ustalić dni, w które pomocnik przejmie dziecko, a Ty będziesz mogła wyjść na dłuższy spacer z psem sam na sam i porządnie go wybiegać. Takie kwestie jak długi spacer 1:1, które zbyt łatwo jest przesunąć, lubię wpisywać w swój planer na conajmniej miesiąc do przodu.

<div id=”ramka”>Planer: czyli kalendarz ścienny lub mój ulubiony format zeszytu, przydaje się też do wpisywania ważnych dat związanych ze zdrowiem psa. U mnie na ostatniej stronie lądują zapiski z datami szczepień ochronnych, odrobaczania czy kolejnych tabletek przeciwkleszczowych. Zaznaczam też na czerwono w poszczególne miesiące czas na kolejną dawkę. Dzięki temu unikam takich niespodzianek, jak zorientowanie się w dniu wycieczki na Czeską stronę Karkonoszy, że dwa dni temu mojemu psu minęła rocznica wścieklizny ;-). <.div>

Kolejnym plusem tego, że w planerze zapisuję wszystko na temat kondycji zdrowia moich zwierząt, a więc też to jakie leki przyjmują lub to, że zmieniłam im rodzaj podawanej karmy, nie muszę dorabiać dziwnych teorii do zmian w ich zachowaniu i kiedy tylko zachowują się w sposób odbiegający od normy, od razu grzeję do gabinetu weterynaryjnego z pierwszymi objawami choroby.

Wracając do parowania zadań, te “pary”, z których obecnie korzystam to np. łączenie karmienia psów z pierwszym, porannym spacerem. Dodatkowo tak się składa, że karmienie zwierząt to ulubiona zabawa mojego dziecka. Chyba mogę śmiało powiedzieć, że psów, a nawet kotów również, ale zostawiam tu margines, na który mogą wrzucić swoje uwagi. Faktem jest, że wyszukiwanie smaczków przykrywanych jesiennymi liśćmi lub wybieranie ich z wysokiej trawy czy z pni drzew to zadania, do których ustawiają się w kolejce. A ja cieszę się, że kasę oszczędzoną na matach węchowych można zainwestować w kolejne szkolenie lub książki.

Domowa spiżarnia

Kolejny punkt ułatwiający życie w rodzinie międzygatunkowej to zapas jedzenia dla psa. Zamawianie karmy w największych możliwych opakowaniach i zestawach oszczędza nie tylko środowisko, ale też Twój czas i kasę, bo z reguły pakiety mają niższą cenę.

Dokładnie tak samo jest ze smakołykami: ja w tym celu używam wilgotnej karmy premium, bo zamawiam ją raz i nie zastanawiam się w popłochu czy aby na pewno mam dziś z czym iść na spacer? Kiedy mam więcej czasu piekę i mrożę zapasy ciasteczek, w tym nasze ulubione z wątróbki i kokosa. Albo suszę zapas mięsa w zwykłej suszarce do grzybów.

Przez pierwsze miesiące życia dziecka przydają się w domu stacje ze smakołykami. To strategiczne miejsca, do których Ty masz łatwy dostęp, a pies nie ma szans się do nich włamać. W takim miejscu możesz postawić kubek, ale ogranicza Cię tylko wyobraźnia: jedna z moich klientek używała w tym celu podstawek w wiszących kwietnikach. Stacje ułatwiają życie w ten sposób, że wsypujesz do nich przysmaki raz na jakiś czas, a gdy są potrzebne w trudnych chwilach masz je pod ręką, nie musisz biegać po domu z obłędem w oku i niemowlakiem w ręku, poszukując saszetki.

Pod hashtagiem #jedzenie muszę przyznać, że mnie osobiście mocno odciążyła rezygnacja z diety barf, czyli takiej bazującej na surowym mięsie, warzywach i suplementach. Jak do tego doszło? Przyszedł moment, w którym przy pięciu psach barf wymagał od nas mnóstwa zachodu, do tego nie chciałam włączać w karmienie surowym mięsem swojego dziecka, bo obawiałam się bakterii. Przez chwilę biłam się z myślami („zła psia matka”), ale kilka miesięcy po podjęciu męskiej decyzji jestem sobie za nią wdzięczna. Kondycja moich psów na suchej karmie jest super, a w zabawy dużymi chrupkami włączam syna, co z kolei powoduje, że psy mają więcej stymulacji w ciągu dnia. Win, win, win. Także polecam przyjrzenie się  swoim nawykom i przemyślenie, czy niektóre z nich nie utrudniają Ci życia? Jeśli tak, czas się pożegnać.

Przestrzeń

Bycie rodzicem dwóch gatunków wymaga myślenia kilka kroków naprzód. Z jednej strony jest to wymagające, z drugiej: tak naprawdę wystarczy jedno akcesorium, by rozdzielić psa od dziecka w krytycznych momentach, a jest nim bramka. Jakkolwiek niewygodne i niemożliwe wydaje Ci się zainstalowanie jej, bardzo polecam. Szczerze, nie wyobrażam sobie już życia w przestrzeni, którą nie mogę zarządzać z jej pomocą. Życie z bramką jest bardzo proste: jest czas, kiedy mam zasoby i chęć poświęcić uwagę dziecku i psu przebywającym razem i jest czas, kiedy ich nie mam, więc pies opuszcza pokój i przebywa w swojej, bezpiecznej strefie. Poza tym są wspólne spacery i czas gdy dziecko śpi, a psy leżą z nim w łóżku. Moim zdaniem takie rozwiązanie jest najbardziej fair wobec psa.

Widzisz już pewnie, że na to jak trudno będzie połączyć życie z niemowlakiem z psem ma wpływ wiele czynników. Na niektóre z nich nie masz żadnego wpływu i lepiej się z nimi szybko pogodzić: Twoje zdrowie po wyjściu ze szpitala, forma psychiczna, no i dwie indywidualności: dziecko oraz pies. Gdy do tego wszystkiego pies będzie miał ograniczoną uwagę, niewiele spacerów, nie mówiąc już o treningu, zabawach i zabawkach w domu, wspólne wyjścia mogą stać się naprawdę trudne.

Na koniec mam nadzieję, że jeśli ten tekst nie naprowadził Cię na potencjalne rozwiązania, ani nie zainspirował, to chociaż pocieszył, że nie jesteś odosobniona w tych doświadczeniach! Więcej dziewczyn z podobnymi dylematami życiowymi znajdziesz w wymienionej przeze mnie grupie wsparcia na Facebooku.

Zobacz też

Odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

3 × pięć =