Dziecko i szczeniaczek: jak to naprawdę wygląda? Rozmowa z Patrycją Kowalka z hodowli Z Todrykowa.

Mitów na temat powiększania rodziny o nowego członka: psa, w przypadku rodzin z dzieckiem jest od groma. Dlatego dzisiaj rozmawiamy o nich wspólnie z Patrycją Kowalka hodującą psy rasy Jack Russel terrier pod przydomkiem Z Todrykowa.

 

Cześć Patrycja. Opowiedz czytelnikom o sobie i o swojej hodowli.

Cześć Magda, dziękuję za zaproszenie. Jestem hodowcą psów rasy Jack Russell terrier i od 10 lat prowadzę hodowlę. Jestem też ekonomistą, zaopatrzeniowcem, zapalonym zawodnikiem dogfrisbee a przede wszystkim mamą dwójki dzieci. Po samym opisie można stwierdzić, że prowadzę mocno aktywny tryb życia, nigdy się nie nudzę i często brakuje mi czasu na wszystko. Moje doświadczenie w hodowli psów i sporcie jest na tyle duże, że często udzielam rad innym odnośnie psów oraz relacji pies – dziecko. Bardzo dużo moich szczeniąt trafia właśnie do rodzin z dziećmi, dlatego też temat jest dla mnie szalenie ważny.

No właśnie, sama jesteś mamą, jakie wyzwania czyhają na hodowcę, który ma też dziecko? Jak radzisz sobie z połączeniem dziecko – psia porodówka? Jakie to ma zalety?

Będąc matką i hodowcą najważniejsza jest ORGANIZACJA. Jestem raczej osobą spontaniczną, energiczną i bywam chaotyczna w swoich działaniach. Dlatego też planowanie, prowadzenie terminarza, zapisywanie celów i zadań bardzo ułatwia mi funkcjonowanie. Największym wyzwaniem hodowcy, a jednocześnie matki jest podzielenie uwagi pomiędzy dzieci a szczeniaki. Trzeba zaspokoić potrzeby obu “drużyn”, moje dzieci ludzkie i psie wychowują się obok siebie. Nie separuję szczeniąt od rodzinnego centrum życia, dlatego też mam kilka zasad funkcjonowania dzieci i szczeniąt. Zostały one wypracowane przez lata i u nas się sprawdzają.

Jakie to zasady?

Szczenięta nigdy nie pałętają się pod nogami bez asekuracji dorosłych, a dzieci nigdy nie wchodzą do szczeniakowej porodówki same. Nie biorą też same szczeniąt na ręce, tylko w mojej lub męża asyście. Kontakty bardzo małych szczeniąt z bardzo małymi dziećmi są sporadyczne i całkowicie pod moją kontrolą. Najważniejszą zaletą prowadzenia hodowli w domu, w obecności dzieci jest uczenie ich empatii oraz zasad podstawowej opieki nad zwierzęciem. Nawet jeśli tego nie tłumaczę, nie mówię, dzieci widzą, co należy robić odchowując miot. Syn obecnie ma 9 lat i od niemowlaka w jego życiu obecne były szczenięta. Umie się z nimi obchodzić, nie brzydzi się “brudnej” strony porodu, kupek i sików. Nigdy go tego specjalnie nie uczyłam. Córka jest mała, ale ma ogromne serce do zwierząt – wprost trzęsie się na sam widok. Uczę ją delikatności, ale też stanowczości w relacjach ze szczeniakami (te potrafią być przecież krwiożerczymi pijawkami). Dzieci przede wszystkim uczą się odpowiedzialności za zwierzęta, ale też mają świadomości nakładu pracy przy wychowaniu szczeniąt i prowadzeniu hodowli. Bywa, że nie zawsze mam czas na dzieci, bo muszę zająć się szczeniakami, ale dlatego staram się je angażować w to wszystko, by choć odrobinę czasu spędzić razem.

Jak Twoja rasa odnajduje się w relacji z dziećmi? Hodujesz psy niewielkiego rozmiaru, wiem z doświadczenia, że mniejsze zwierzaki są dla maluchów bardziej kuszące. Łatwiej takiego małego pieska podnieść, przytrzymać…

To jest temat rzeka – nie sposób jest go tu wyczerpać. Niestety małe rasy często są traktowane jak przytulanki, uosabiane jako “maskotki”, pupile czy kanapowce. Mają być “miłym, niekłopotliwym, rodzinnym dodatkiem”. Hoduję teriery z krwi i kości, uparte, temperamentne i zadziorne. Owszem wiele cech jest osobniczych, ale zasadniczo to nie jest pies w 100% rodzinny. Potrafi się odgryźć – jak każdy pies. A to już nie mieści się w stereotypowym obrazie odbiorcy. Wiele dzieci i dorosłych uważa, że do każdego małego psa można podejść i go przytulić, że psy te wymagają tulenia i noszenia. Zawsze w pierwszym kontakcie w hodowli na moich dorosłych psich domownikach pokazuję jak chwytać psa, gdzie głaskać, jak podnosić (albo wręcz, że nie podnosić) i tłumaczę listę podstawowych zachowań w stosunku do psów DZIECIOM, tak, aby i dorośli słuchali. Zdarzały się dzieci ekspresywne, piskliwe, ruchliwe i wtedy staram się przyłożyć do swojej roli. Wiem, że moje słowo trafi w tym momencie bardziej i mocniej, niż słowa rodziców w domu. Do dzieci zwracam się bezpośrednio z ich poziomu. Uważam, że tylko tak dotrę do nich i moje słowa zostawią jakiś ślad. Prawdę powiedziawszy nigdy nie czekam na reakcję rodziców – dzieci zawsze rzucają się na kojec ze szczeniakami, ale w większości po moich pouczeniach, zachowują się odpowiednio.

Zaprosiłam Cię na rozmowę, bo kiedyś wspomniałaś, że edukacja rodzin z dziećmi jest bardzo ważna w kontekście psów. Wspominałaś, że włosy jeżą Ci się na głowie od oczekiwań jakie mają względem szczeniaków potencjalne Nowe Domy. Co to za oczekiwania?

Przede wszystkim Magdo dziękuję Ci za Twoją edukację – mam nadzieję, że nie znika to w czeluściach internetu, a jednak trafia na odpowiedni grunt. Przeraża mnie czasem brak wiedzy (podstawowej) w kontekście relacji pies – dziecko, brak umiejętności czytania psich sygnałów (całkowicie). Ludzie zwyczajnie oczekują, że kupią “mądrą” rasę i ona wychowa się SAMA. Dlatego tłumaczę już przy pierwszym kontakcie, że Jack russell terrier są bardzo aktywne, że wymagają konsekwencji, wychowania i CZASU. Pytam wprost czy dana osoba taki czas znajdzie, bo jak nie, to ja jej swojego podopiecznego nie oddam. Bardzo dużo uwagi przykładam na ukazanie ciemnych stron rasy już przy pierwszym kontakcie. Niestety ludzie chcą mieć psy bezobsługowe, bezproblemowe, zawsze zdrowe i samouczące się. Chcą psa aktywnego, ale spokojnego do dzieci. Chcą, aby był super sportowcem z odpowiednim drivem, ale jak trzeba to, żeby pozwalał dziecku zrobić ze sobą “wszystko”. Najbardziej jednak mierzi mnie to, że niektórzy rodzice uważają, że pies będzie “dla dziecka” i to właśnie ta psia dusza nauczy je odpowiedzialności. Otóż nie. Dorośli muszą za wszystko wziąć odpowiedzialność na siebie i pokazać dziecku jak obchodzić się z psem. Jeśli sami tego nie potrafią, to muszą kogoś poprosić o pomoc.

Co najbardziej denerwuje Cię u ludzi, którzy mają dziecko i chcą od Ciebie kupić psa?

To już poniekąd napisałam powyżej, ale dodam, że bardzo często ludzie kierują się myśleniem, że po prostu fajnie mieć psa i już. Widzą obrazek – rodzinka z psem i nic poza nim. Nie widzą trudów nauczenia psa czystości, chorób, psich potrzeb, które trzeba zaspokoić. Nie myślą o tym, że ten słodki szczeniak wyrośnie i dzieci się nim znudzą. Na całe moje szczęście mam bardzo mało takich chętnych na szczenięta, może przez to, że jednak na naszej stronie internetowej (hodowla Z Todrykowa) jest bardzo dużo informacji o rasie, wychowaniu szczeniąt.

Cyklicznie staram się wrzucać artykuły o różnej tematyce związanej z moją rasą i psami ogólnie. Niemniej jednak największą bolączką moją jako hodowcy (i nie tylko mnie to dotyka) są zapytania dotyczące tylko i wyłącznie ceny za psa! Nic poza tym odbiorcy nie interesuje. To jest zwyczajnie słabe.

O matko. Trochę już o tym opowiedziałaś, ale podsumujmy to. Co taka rodzina powinna zrobić zanim podejmie decyzję o zakupie jakiegokolwiek zwierzęcia?

Rodzina powinna usiąść i przedyskutować kto i kiedy będzie zajmować się psem. U mnie zazwyczaj otrzymują już pouczenie odnośnie obowiązków i prośbę o zastanowienie się czy będą mieli czas w swym rodzinnym grafiku na opiekę nad psem. Mają też listę spraw do załatwienia przed pojawieniem się szczeniaka w domu (zabezpieczenia, strefa tylko dla psa itp), ale też dostają pouczenia odnośnie obchodzenia się z psem w najbliższym czasie (że warto wziąć trochę wolnego w pracy itp). Mają też zaplanować co zrobią z psem podczas urlopu i czy mają odpowiednie odzienie, aby z psem wychodzić w deszcz i śnieżycę. Mają też zdecydować czy pies wchodzi do łóżka i na kanapy czy nie, kto będzie z nim aktywnie coś ćwiczyć, czy mają zaufanego weterynarza.

Które mity o relacji dziecko – pies są Twoim zdaniem najbardziej szkodliwe?

Dla mnie najbardziej szkodliwym mitem jest ten mówiący o tym, że psy lubią dzieci – zwyczajnie. Nie, nie wszystkie psy lubią dzieci, powinny je tolerować, ale nie muszą ich lubić. Drugi TOP durny mit to, że pies ma się bawić z dzieckiem sam z siebie. Że ma tolerować dziecięce zaczepki i nakazy, że ma być przy tym łagodny i cierpliwy. Uważam, że psom należy się szacunek taki jak dzieciom. Bez wyjątku. Jeśli pies okazuje niechęć, zdenerwowanie czy strach to należy go odseparować od źródła, a nie czekać na katastrofę w postacie ataku czy wybuchu. Pies powinien zawsze mieś swoje odosobnione miejsce, do którego może się udać w celu schronienia. A dziecko musi zostać pouczone przez dorosłego, o tym, że psu ten szacunek i odosobnienie się należy.

Bardzo dziękuję Ci za pełną inspiracji rozmowę <3 ! A wszystkich czytelników zapraszam na stronę hodowli Patrycji: WWW.ZTODRYKOWA.PL

Zobacz też

Odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

eighteen − 16 =

Dołącz do listy oczekujących! Kirra przyniesie Ci Balansową Pocztę, gdy tylko otworzymy kolejną edycję klubu. Proszę, zostaw swój najlepszy e-mail w okienku.