Bez kategorii

Rok z Balansem

balans

Zawsze unikałam rocznych rozliczeń, podsumowania roku najbardziej lubię przeprowadzać w pamiętniku, do którego nikt nie zagląda i tworzyć tam swoje prywatne bilanse. Ale… Nie da się ukryć, że Balans jest tam gdzie ja i to, co dzieje się w moim życiu ma ogromny wpływ na działalność naszej szkoły dla właścicielek psów. Dlatego dziś będzie długo, nudno i…o mnie. Jakby co, uprzedzałam.

O co chodzi z pamiętnikiem? Pamiętnik to dla mnie miejsce służące do uzgodnienia ze sobą pewnych tematów, tego gdzie jestem i dlaczego, lepszego połączenia ze swoim sercem. Pisanie pomaga mi cały czas być w kontakcie z wizją i misją mojego życia, a działalność jest jego efektem ubocznym. Balans, szkolenia pełne miłości, treningi bez oceniania (pracy, ludzi, psów…). To wszystko wzięło się stąd, że tworzenie RÓWNOWAGI na zewnątrz trzeba zacząć od pracy u podstaw, co poza wychowaniem, porozumieniem ze swoimi psami ma trochę głębsze znaczenie: autentyczność, życie w zgodzie ze sobą, praca nad sobą, ale przede wszystkim akceptacja i rozumienie tego gdzie, dlaczego i po co się jest. Brzmi to lekko, ale chwilami jest nieznośnie ciężkie. Bo czy naprawdę wierzysz, że mając słabą relację ze sobą, możesz mieć świetny kontakt ze swoim psem…?

 

W moim podsumowaniu najlepszych momentów minionego roku dominowały chwile spędzane z najbliższymi mi osobami, wspólne śniadania gdzieś w lesie czy na trawie, spacery po odludziach z psami, różnego rodzaju DIY około domowe, zwiedzanie lokalnych zakątków czy dalsze wyjazdy, żeby pooglądać drzewa i poznać nowe widoki. Momenty pisania, tworzenia, czytania, uczenia się, inspirujące burze mózgów. Uczenie psów nowych rzeczy, obserwowanie jak myślą, co jak i dlaczego robią. Słowem: proces. Flow.

 

2017 był hiper intensywnym rokiem i choć z wierzchu mogło wydawać się, że dzieje się u nas niewiele, tak naprawdę cały czas wrzało!

Najważniejsze wydarzenia z 2017?

  • wzięłam udział w Zlocie Latającej Szkoły
  • przeprowadziliśmy się z wygodnego mieszkania w samym centrum miasta do poniemieckiej ruiny na drugim końcu Polski, którą niestrudzenie remontujemy mieszkając w dawnej stodole. Przeprowadzka miała miejsce w siódmym miesiącu ciąży
  • a ponieważ wyprowadzając się na wieś w końcu miałam szansę zapewnić jej odpowiednie warunki życia, przejęłam swojego pierwszego psa, Maszkę od Andrzeja, który opiekował się nią przez ostatnie dwa lata. Tym sposobem nasza psia rodzina z 4 powiększyła się do 5 psów
  • urodził się Ed
  • wznowiłam regularne treningi z psami
  • zrobiliśmy 600 km z 20 tygodniowym dzieckiem jadąc na seminarium z Norweską trenerką obedience
  • uratowaliśmy dwa jednodniowe szczeniaczki, udało nam się wykarmić je, odchować, a jednemu znaleźć nowy dom. A to wszystko pogodzić w jednym (i jedynym ogrzewanym, tzn. opalanym) pomieszczeniu z niemowlakiem
  • drugi szczeniaczek został z nami, tym samym zwiększając stado do sześciu psów i komplikując nasze codzienne życie, m.in. przez swoją chorobę, którą nadal leczymy
  • to proces trwający od 2015, ale to w tym roku nastąpił przełom: udało mi się całkiem zrezygnować z koczowniczego trybu życia (prowadzenie seminariów), z sukcesem NIE poprowadzić ani jednego szkolenia wyjazdowego i… przeżyć!
  • ograniczyłam się głównie do doszkalania trenerów i wyznaczania kierunku działania klubowiczom
  • udało się NAM z sukcesem rozwijać stacjonarnie szkołę Balans pracując na odległość, a Oliwia, której w tym miejscu przybijam piątkę została najważniejszym jej filarem w Krakowie i zrobiła kawał świetnej, nieocenionej roboty
  • pod dowodzeniem Oliwii Balans brał udział w licznych akcjach charytatywnych. Nie liczyłam ich i nie chce mi się liczyć, ale od samego września było to około 5 eventów.
  • mimo mnóstwa wątpliwości spowodowanych wcześniejszymi protestami naszych klubowiczów (a trochę ich jest, średnio 30 osób trenuje u nas na stałe), zrobiłam rebranding marki: z dawnego Maniacs Obedience Team, który kojarzony był (niesłusznie) głównie ze sportem, do tego nie oddawał istoty tego czym, jak i dlaczego się zajmuję (zajmujemy) stała się jasność. Czyli Balans.
  • w końcu założyłam i udostępniłam Blog Pełen Treści
  • oraz newsletter
  • i grupę Balans w rodzinie przeznaczoną dla Psich Matek
  • zdobyłam mnóstwo nowych doświadczeń na temat planowania, organizacji, pracy małymi kroczkami, a moja elastyczność została poddana największej próbie (tzw. próba niemowlaka 😀 ). Ta lekcja nadal trwa.
  • skupiłam się na pracy z tematami, które obecnie są najbliższe mojemu sercu i codzienności; uczę teraz przede wszystkim jak pogodzić psy z dzieckiem pod jednym dachem, jak wspierać ich relacje, aby były bezpieczne i pozytywne. To nie znaczy, że treści o tematyce okołoobediencowej nie będą się tu pojawiać, ale będzie ich (ode mnie) trochę mniej, naturalna kolej rzeczy
  • daliśmy radę przetrwać całą załogą z nieskończonym ogrodzeniem, nieprzygotowanym terenem, brakiem zasłon w oknach i ekipą wspinającą się po ścianach i remontującą dach od jesieni do teraz! Od świtu do zmierzchu! Właściwie dopiero w ciągu najbliższych dni ten temat zostanie ostatecznie zakończony.

 

Plany na 2018?

Pierwszy i najważniejszy: pociąć i tak mocno już odchudzony kalendarz jeszcze bardziej. Jak najmniej wyjeżdżać. Jak najwięcej korzystać z i dzielić się zasobami, które mam.

Czeka nas zaplanowanie, przekopanie i przygotowanie permakulturowego ogrodu, szklarni oraz mojego placu do ćwiczeń z psami. Zaaranżowanie wnętrza domu pod kątem rosnącego dziecka i psów (dzielenie przestrzeni, bezpieczne miejsca), bo…ciągle mieszkamy w samym sercu remontu.

Szczegóły rozwoju Balansu na razie zachowuję dla siebie i będę dzielić się nimi bliżej godziny zero. Zapowiedzi, z których nie udaje się wywiązać tworzą dodatkową presję, a w obecnej Nowej Rzeczywistości jest jeszcze bardziej nieprzewidywalnie niż kiedykolwiek wcześniej. Za to, co ciekawe, jestem najbardziej efektywna, choć także w tym roku nie udało mi się zrealizować wielu planów (w tej chwili nazwałabym je raczej fantazjami). Największe niepowodzenia?

  • Planerd – mój projekt aplikacji treningowej dla obediencowych nerdów. Byłam bardzo zdeterminowana, żeby wypuścić ją w tym roku. Zrobiliśmy badania rynku. Opracowaliśmy treść. Opracowaliśmy grafiki. Na współpracę przy aplikacji zgodziło się kilku czołowych trenerów z różnych krajów. Prace nad samym kodowaniem appki miały zacząć się w lutym, potem wiosną, na koniec przesunęły się do wakacji. Niestety osoba, która zajmowała się tym (i na którą było mnie stać) zginęła tragicznie.
  • chciałam w grudniu wystartować z Properem, jednak treningi na hali pokazały, że na razie mogę o tym zapomnieć, chyba, że chcę zniszczyć to, co udało nam się wypracować od jesieni.

Generalnie, ponieważ jestem hiper kreatywną osobą, najbardziej muszę przyłożyć się do sztuki rezygnacji, samokontroli i wytrwałości przy jednym projekcie. To na tym polu polegałam najbardziej w poprzednich latach, głównie biorąc na siebie zdecydowanie więcej niż jestem (psychicznie, fizycznie, czasowo) w stanie unieść i szafując hurra optymistycznie swoimi możliwościami przy ogromnych projektach. Postanowiłam wyciągnąć z tego wnioski 😉 I jestem dziwnie pewna, że w tym roku znów zostanę poddana niejednej próbie w tym temacie.

Na koniec tych uzewnętrznień dodam, że na Instagram wrzucam więcej bieżących inspiracji i w ogóle piszę tam sporo o tym co u nas słychać. Uwielbiam robić zdjęcia i nagrywać Instastories, a obrabianiem ich mogę się bez problemu zajmować nawet spędzając czas razem z synem i z psami co ma obecnie niemałe znaczenie.

A na koniec, ponieważ dobrych życzeń nigdy dość, w Nowym Roku życzę Ci przede wszystkim spokoju, wiary we własny głos i odwagi do przemówienia nim. Wszystkiego najlepszego!

Zapisz się do Zbalansowanej Poczty!

Otrzymasz wiedzę, porady, inspiracje, których nie znajdziesz w żadnym innym miejscu. Oraz bonus w postaci checklisty najważniejszych umiejętności psa!

Jeszcze chwileczkę...

Dziękuję, że jesteś z nami!

You Might Also Like