Bez kategorii Dziecko i pies

Psia Matka #2 Rozmowa z Agą Sebastian.

dziecko i pies psie matki

Ten tekst to zapis rozmowy z Psią Matką: Agą Sebastian. Połączenie dziecko i pies na pięknych zdjęciach i filmikach, a także sporo praktycznych porad.

Jesteś mamą ponad 2-letniej Olgi, świeżo upieczoną zoofizjoterapeutką, zawodniczką obedience, pasjonujesz się fotografią, a do tego wszystkiego masz w domu 4 psy! W tym otwarcie podkreślasz, że niektóre z nich mają do dziecka bardzo pozytywne nastawienie, a niektóre…Są w tej relacji trudne. Obie zgodziłyśmy się, że w opisach relacji dzieci i psów ciągle funkcjonuje wiele mitów, a mało kontaktu z rzeczywistością i doceniania tego, co psy faktycznie wnoszą do naszego życia, a nie naszych wyobrażeń czy fantazji o nich. Zacznijmy od psów. Mało tego, że z Twoim narzeczonym, Krystianem macie wspólnie aż 4 psy, każdy z nich jest bardzo aktywny. Przedstaw proszę członków swojego stada.

Najstarszy Belfast 7,5 roku, australian kelpie oraz jego 4-letni syn Bushmills. Oba są psami Krystiana do pracy i frisbee. Choć Belfasta dość często porywam do frisbee, ćwiczeń fitnessowych czy jako modela na kursie zoofizjoterapii 🙂 Kelpy razem z nami przeżywały okres ciąży oraz powitanie ludzkiego szczeniaczka na świecie. Oraz młodsza część stada, która dołączyła do nas kiedy Olga już była z nami. 2-letni border collie Bols oraz 1,5-roczny labrador retriever Winner. Oba są z kolei moimi psami do pracy. Bols jest spełnieniem marzeń i wymarzonym, wyczekanym psem do obedience. Niestety splot nieszczęśliwych wydarzeń spowodował, że na razie sport trenujemy tylko rekreacyjnie, a bardziej skupiamy się na rehabilitacji. Winner, nieplanowany zupełnie, ale który jest najlepszą spontaniczną decyzją 😉 trenuje obedience, a czasem w ramach odskoczni frisbee. W planach mam też spróbowanie z nim naturalnej dla retrieverów pracy.

Zacznijmy od demitologizowania. Co jest najtrudniejsze w tak licznej rodzinie? Jak udaje Ci się pogodzić posiadanie malutkiej córki z tyloma psimi osobowościami pod jednym dachem?

Najtrudniejsze? Notoryczne braki 😉 braki w czasie, bo doba jakoś nie chce się rozciągnąć, braki energii, bo nie da się być na pełnych obrotach non stop, więc czasem dopada totalne zmęczenie. Nie jest łatwo, 2,5-latek potrafi dać w kość a tu jeszcze aktywne psy. Na szczęście na spacerze wszyscy dbają, żeby zmęczenie było obustronne 🙂 Olga jest chętna do aktywności z psami, więc jest łatwiej organizować dzień. Z Winnerem młoda zalicza każdą napotkaną kałużę, więc powroty z takiego spaceru są zacne 😉 tym bardziej, że i nienawidzący wody Bols coraz częściej do nich dołącza. W domu sytuację ratują bramka w drzwiach i klatki, to ratuje zdrowie psychiczne wszystkich 😉 ja będąc sama w ciągu dnia nie jestem w stanie kontrolować wszystkiego przez cały czas, a i psy mają swoje miejsce, w którym mogą odpocząć od domowego chaosu, więc takie dzielenie przestrzeni jest bardzo pomocne dla wszystkich.

Jest też ta bajkowa relacja. Twoja córka na wskutek (nie)szczęśliwego splotu wypadków dostała szczeniaka border collie… Opowiedz o tym, jak się zaczęła, jak przebiegała, jak jest teraz? Dlaczego ich kontakt jest wyjątkowy? Czy bajkowy? 🙂

Dostała – nie dostała, skutecznie go zabiera 🙂 ich wyjątkowa relacja zaczęła się wcześnie, kiedy jeszcze nie zdawaliśmy sobie z tego sprawy. Byliśmy w odwiedzinach u 5-tygodniowych szczeniaków, Olga miała niecałe 7 miesięcy. Już wtedy Bols w stosunku do młodej był zdecydowanie delikatniejszy niż do nas. Kiedy następnym razem przyjechaliśmy go zabrać do domu pół żartem pół serio powiedziałam “żeby przypadkiem dziecko nie chciało mi zabrać psa, bo będę miała problem” 😉 Potem nastąpił splot nieszczęśliwych wydarzeń i walka o zdrowie Bolsa, okazało się, że Olga potrafi mu bardzo pomóc, z nią nie kojarzył bólu i stresu. Był moment po operacjach, że zjadł tylko to, co mu Olga dała z ręki… Teraz kiedy tylko chcę zrobić coś z Bolsem to młoda jest zawsze przy nas i próbuje przejąć pałeczkę, co coraz skuteczniej jej wychodzi 😉 ja tylko robię za tłumacza, bo część komend jeszcze mówi niewyraźnie i Bols nie zawsze rozumie co do niego mówi 🙂

 

 

MOV_0006 from Balans.dog on Vimeo.

from Balans.dog on Vimeo.

Bardzo mocno w relacjach rodzinnych kładzie się nacisk na to, co powinien potrafić pies. Ale przecież dziecko też trzeba nauczyć kontaktu ze zwierzęciem. Co robisz, żeby wspierać, rozwijać relację Olgi z psami?

Tak, pies powinien wszystko. Powinien wszystko znosić, powinien być zabawką dla dziecka, nianią, opiekunem i nie wiadomo co jeszcze 😉 Od samego początku tłumaczymy Oldze co wolno, a czego nie. Olga pomaga mi przy karmieniu, rozdaje psom miski, ale chętna jest nawet wtedy kiedy psy akurat dostają surowe mięso. Pozwalamy też na wspólną zabawę, początkowo bardzo kontrolowaliśmy to, co robią obie strony, Olga rzucała piłkę czy szarpaka, ale to my zabieraliśmy ją psom z pyska, pilnowaliśmy również aby cierpliwie czekały aż dziecko wypuści zabawkę z ręki. Teraz młoda świetnie radzi sobie z komendą “puść”, więc Bolsowi i Winnerowi zabawki zabiera sama, kelpy dalej mocno kontrolujemy, ale je cechuje “delikatność czołgu” 😉 jedno się nie zmienia, dalej wszystko odbywa się pod naszym czujnym okiem. Jednocześnie uczymy psy, że mimo naszej kontroli nie zawsze jesteśmy w stanie zareagować, że czasem dziecko zachowa się mniej delikatnie i że muszą to znieść. Odkąd jest dziecko zmieniło się życie wszystkich domowników i psy też się muszą dostosować. Trzeba we wszystkim zachować zdrowy rozsądek.

MOV_1213 from Balans.dog on Vimeo.

from Balans.dog on Vimeo.

 Na co poleciłabyś zwrócić uwagę mamom, które mają psa i martwią się o bezpieczeństwo swoich dzieci?

Hmm, żeby nauczyły się czytać podstawową mowę ciała psów, to pomoże zapobiec konfliktom. Danie przestrzeni psu i miejsca, w którym może odpocząć zwłaszcza przy szalonym kilkulatku jest bardzo ważne. No i umiejętność podstawowych komend, wysyłanie na miejsce, nie pozwalamy na zabieranie zabawek z ręki, nie pozwalamy na zabieranie jedzenia z ręki dziecka, chyba że je karmi, uczymy przy tym delikatności. Przydatne są wszystkie komendy, które pomogą w bezpiecznych i bezkonfliktowych kontaktach psa z dzieckiem.

Co z pozostałymi członkami rodziny, czy radziłabyś przyszłym mamom, aby ich partnerzy też brali udział w szkoleniu? Jak to wygląda u Was w domu?

Tak, zdecydowanie, jest to bardzo pomocne kiedy trzeba przejąć opiekę nad psem bardziej niż zwykle. Obie strony też będą spokojniejsze, my, bo przecież pies radzi sobie bez problemu nie tylko z nami oraz partner, bo jest w stanie kontrolować psa. U nas tylko frisbee jest czynnikiem wspólnym, specyfika naszej pracy, ilość psów w domu i ilość czasu jaki mamy wytworzyła podział na “moje-twoje psy do treningu”. Poza tym Krystian serdecznie nienawidzi hasła “trening posłuszeństwa” 😛

 

No właśnie, jesteś sportowcem. Rozmawiałyśmy trochę o tym, jak radzimy sobie z łączeniem tych dwóch światów: z jednej strony nasze ambicje, z drugiej Mały Kosmita, który po wylądowaniu na Ziemi mocno przewartościowuje nasze życie, rozwija samoregulację, samokontrolę, uczy rezygnacji, korzystania z chwili… Piękne, choć czasem trudne doświadczenie. Jak sobie z tym radzisz? Jak godzisz te dwa światy? Jak udaje Ci się połączyć tyle zainteresowań z macierzyństwem?

Raz lepiej raz gorzej 🙂 najtrudniejsza w tym wszystkim była nauka rezygnacji, odpuszczania, bo przecież zaplanowałam sobie to czy tamto a się nie da. Radzenie sobie z frustracją, bo trening trwa krócej niż bym chciała, co nauczyło mnie, że albo wykorzystam te kilka minut, które mam albo treningu nie będzie wcale… Chociaż nie, wciąż się tego uczę 😉 Ale też uczy spontaniczności i korzystania z chwil, teraz mam chwilę wolnego i opiekę dla dziecka mogę coś zrobić dla siebie. Nauczyłam się doceniać te momenty. Macierzyństwo też pozytywnie przewartościowało moje podejście do obedience, do treningów, do całego światka sportowego. Treningi są dla mnie ważne, ale nie zależy od tego moje życie 😉

Kolejny temat: MACIERZYŃSTWO. Wyżej, dalej, lepiej, szybciej, bardziej – nie tylko w sporcie. Co poleciłabyś przemyśleć przyszłym mamom, żeby mogły w pełni cieszyć się tym doświadczeniem?

Żeby zastanowiły się co dla nich i ich dziecka będzie ważne. Żeby nie dały się zwariować, słuchały siebie i swojej intuicji. Przygotowujemy się na macierzyństwo, przeszukujemy Internet w poszukiwaniu pomocnych artykułów, szukamy książek. Rodzicielstwo bliskości, Montesorri, karmienie piersią, roszerzanie diety, perfekcjonizm na każdym kroku za wszelką cenę. Idealna, zadbana mama w ciąży i po porodzie, idealne uśmiechnięte dziecko. Takie rzeczy tylko na zdjęciach 😉 Jak każdy człowiek mamy prawo do słabości, do powiedzenia “nie daję rady”, do odpuszczenia.

Cofnijmy się do początków. Niektóre kobiety, pomimo świetnego zdrowia w ciąży boją się, że nie poradzą sobie w tym czasie z psem. Czy pies jest jakąś przeszkodą w codziennym życiu oczekującej mamy? Jakie są Twoje doświadczenia?

Nie, uważam, że nie jest przeszkodą. Wręcz przeciwnie, przy zdrowej ciąży ruch i świeże powietrze jest bardzo wskazany, a pies może tu być dodatkową motywacją. Na początku ciąży mamy czas na wyćwiczenie ewentualnych braków w zachowaniu psa, na naukę chodzenia na smyczy, na lepsze przywołanie, żeby w momencie kiedy ciążowy brzuszek zacznie przeszkadzać spacery dalej było komfortowe dla wszystkich. Moja ciąża prawie całą drugą połowę była zagrożona, więc dozwolone było jedynie leżenie w łóżku. To był problem, nagle wszystko zostało na głowie Krystiana, psy, dom, przygotowanie pokoju dla noworodka, ja wyprawkę mogłam kompletować z poziomu łóżka i laptopa. Najbardziej jednak dały mu w kość moje emocje 😉 nie jestem osobą, która dobrze się czuje z przymusowym odpoczynkiem, a tu tyle czasu? Gryzłam ściany z nudów 😉

Jak wyglądały u Was pierwsze dni po powrocie ze szpitala? Jaka była reakcja psów na Olgę?

Pierwsze dni to były mega emocje. Chcieliśmy mieć ten czas tylko dla siebie, nawet nasi rodzice musieli się wykazać cierpliwością zanim odwiedzili wnusię 😉 Psy na początku dość obojętnie przyjęły ludzkiego szczeniaczka, kiedy chwilę później jednak wykazały zainteresowanie to szybko trzeba było ukrócić nadmierne emocje. Problem pojawił się później, kiedy dziecko zeszło z łóżka do poziomu podłogi i zaczęło się przemieszczanie na poziomie psów. Dla każdego psa jest to trudny etap, tym bardziej dla kelpów, które z racji “delikatności czołgu” nie przejmują się niczym i nikim, nie bez przyczyny te psy w naturalnej pracy przy owcach biegają po nich.

Jak organizujecie spacery mając tyle psów w domu?

Dzielimy. Chociażby ze względu na bordera i jego zdrowie nie da się zabrać ich wszystkich na normalny spacer bez smyczy. Ja sama też nie biorę więcej niż 1-2 psy z dzieckiem. Ludzie potrafią wykazać się ignorancją i pozwalają swoim pupilom biegającym luzem podbiec do nas, pomimo że jestem z dzieckiem w wózku i psami na smyczy. Niestety mamy na koncie sytuację kiedy obcy pies skoczył na wózek i przestraszył Olgę, bo akurat miała jedzenie w ręce. W takim wypadku brakuje rąk, żeby móc w jakikolwiek sposób zareagować. Wszystkie 4 zabieramy kiedy jesteśmy z Krystianem razem i idziemy na trening albo na wspólny spacer na smyczy.

 

Jak przydają się Twoje umiejętności fizjoterapeuty? Planujemy wspólną organizację kursu i warsztatów dla mam z dziećmi i psami, podczas których zadbasz o kondycję uczestniczących w nich zwierząt. Opowiedz o tym czym się zajmujesz i jak to może pomóc na codzień właścicielkom psów?

 

ZAPISZ się do zBalansowanego newslettera, aby nie przegapić info o warsztatach i kursach online dla psich mam!

 

Na co dzień przydają mi się w kwestii utrzymania naszych psów w formie. Zwłaszcza dla Bolsa ćwiczenia fizjoterapeutyczne są istotne. Dla psów pracujących trening, który ma na celu zbudowanie mięśni, zwiększenie świadomości ciała, poprawę koordynacji, wyrównywanie różnic w obciążeniu powodowanym pracą jest bardzo ważny i pomaga zapobiegać kontuzjom. Ważne są też regularne masaże, które pomagają zadbać o psa nie tylko w kwestii zdrowia fizycznego, ale również wpływają na niego mentalnie. W zależności od rodzaju masażu możemy przygotować psa do wysiłku, ułatwić regenerację oraz odpoczynek po pracy albo wykonać masaż relaksacyjny, którego celem będzie zmniejszenie poziomu stresu. Dobrze przeprowadzonym masażem możemy rozluźnić napięte mięśnie, przyspieszyć regenerację po intensywnym wysiłku czy eliminować objawy przetrenowania, dzięki temu praca psa jest bardziej wydajna. Masaże relaksacyjne możemy wykorzystać także w codziennym życiu, zmniejszanie poziomu stresu spowodowanym pojawieniem się nowego członka rodziny może pomóc psu przystosować się do zmian jakie zaszły w jego życiu 🙂 Dzięki pracy z zoofizjoterapeutą jesteśmy w stanie zapobiegać kontuzjom oraz wychwycić ewentualne problemy na początku, co zdecydowanie ułatwia leczenie. Poza pracą ze zdrowymi psami zajmuję się również rehabilitacją pacjentów z problemami zarówno ortopedycznymi jak i neurologicznymi, aby robić to jak najlepiej ciągle odbywam praktyki w ośrodku rehabilitacji zwierząt Animal Active.

Ogromne dzięki za bardzo inspirującą rozmowę! 🙂

Namiary na Agnieszkę znajdziesz na:

https://www.facebook.com/agnieszka.sebastian.5

piękne sesje zdjęciowe u Agi:

https://www.facebook.com/pages/Foto-Aga/151969161593889

www.animalactive.pl

https://www.facebook.com/AnimalActiveIwonaDebska/?fref=ts

Zdjęcia i filmy ilustrujące wpis użyczyła Aga Sebastian. Dzięki!

You Might Also Like